piątek, 10 lipca 2015

03:To jest dziwka!

Rozdział zawiera przekleństwa, i inne brzydkie słowa.
* Maxi *
Siedzę u kumpla-Sebastiana. Jestem już trochę pijany.
-A to dziwka-odezwał się Seba-Aby dwa dni po ślubie, zamieszkać z twoim starszym bratem.
-No właśnie-powiedziałem. Nagle do jego mieszkania weszła jego mega sexi laska. Olivia-blondynka, duże cycki, tyłek, czego chcieć więcej? Przywitała się, Seba poszesł do kuchni, a Olivia do toalety. Poszedłem za nią. Ona nie zdąrzyła zamknąć drzwi, ja wszedłem i je zamknąłem.
-Maxi, wyjdz!
-Nie...! Pragnę cie suko!.
-Zamknij się, i wypierdalaj bo zawo...-nie dokończyła ponieważ zakleiłem jej twarz taśmą która leżała na umywalce. Popchnąłem ją lekko do wanny, chciała wstać ale ja jej złączyłem nogu, oraz ręce no i zakleiłem. Ściągnąłem z niej spódniczke oraz bluzkę, i cienką, dżinsową kamizelke. Zaraz po tym, jej majtki. Już miałem przejść do czynów, ale kopnęła mnie w moje przyrodzenie.
-Ty debilu!-wrzeszczała. Chwila, jak ona wstała? Wszystko miała poprzywiązywane taśmą.-Seeebaaaaa!!-krzyknęła a po chwili przybiegł mój kumpel. Ta debilka go przytuliła i wszystko powiedziała.
-Ty gnoju, ciulu, debilu, idioto,cwelu-krzyknął, uderzył mnie pięścią w twarz i wyrzycił mnie na ulice. Mówiąc wyrzucił, chodziło tak dosłownie. Rzucił mnie na tą ulice!!!
* Violetta *
Świetnie czuję się z Leonem, jest najlepszym mężczyzną na świecie. Nagle usłyszeliśmy pukanie. Ja otworzyłam. Widok mnie zaskoczył.
-Liv?-zapytałam. Ona zapytała czy może przenocować, ja i Leoś się zgodziliśmy. Liv to Olivia Lecesa. Czyli dziewczyna, kumpla, Maxiego. Blondynka wszystko nam wyjaśniła. Okazało się że Maxi chciał ją zgwałcić, a Seba go wyrzucił. Ale pózniej ubzdurał sobie,że ona sama tego chciała i ją wyrzucił.
Dwie Godz Pozniej
Ja i Liv zaprzyjazniłyśmy się. Stephi i Jo, gdy się dowiedziały również przyszły. Teraz wszystkie jesteśmy przyjaciółkami. Violetta, Stephanie, Joanna, i Olivia-bff!
-Zajebie go! Violu słyszysz to!-krzyczała Stephi. Wkurwiła się...i to na maksa.-To twój mąż, nie przejmujesz się że tak cie zdradza.
-Ech...ale za miesiąc rozwód, mam go gdzieś. Jestem szczęśliwa z Leonem.
-I prawidłowa postawa-powiedziała Jo.
-Chyba też tak postąpie-powiedziała Liv.
-Ale...ja na początku radziła bym ci porozmawiać z Sebą. Jesteście w końcu małżeństwem od 4 lat, parą od 10, przyjaciółmi od urodzenia. Przez jeden wybryk chcesz to przekreślić-powiedziałam.
-Tak, racja. Musicie porozmawiać.-zgodziła się Jo.
-A ja jeszcze bym dodała. Nie obraz się Liv ale...czy on przypadkiem ciebie nie zdradza-wtrąciła się Stephi-bo wiesz...mój kochany braciszek będąc z Vilu zrobił dwa bachory z innymi laskami-ona ma racje.
-Proszę...zmieńmy temat. Muszę poukładać sobie wszystko w głowie.-powiedziała Olivia.I tak jak chciała zmieniłyśmy temat. Leon oglądał TV, a my siedząc na górze w naszej( Leonetty ) sypialni plotkowałyśmy. Liv będzie mieszkała u nas pare dni, chyba że krócej jeżeli wyjaśni sobie wszystko z Sebą.
* Stephanie *
Nie wierze że mój młodszy brat taki jest, dobrze że teb starszy normalniejszy. Lepiej że Vilu jest z Leonem.

~~~~
Nowa bff-Olivia.
Jak myślicie? Czy Liv pogodzi się z Sebą!
Do nexta:3
Ps. Liv i Olivia to te same osoby.

czwartek, 9 lipca 2015

02:Zabierasz mi żone

Następny Dzień
* Joanna ( Jo ) *
Myślę o moim życiu. Gdyby Vilu nie przyznała się do tego że kocha Verdasa, ja na pewno nie zerwałabym z nim. A gdybym nie zerwała, nie byłabym z Marco. Ale wszyscy co kocham są szczęśliwi. Vilu z Leonem(Chociaż Maxi nic nie wie), ja z Marco, i Stephi z Loganem. Wszystko jest idealnie. No, tylko Maxi nie będzie przeszczęśliwy.
Usłyszałam piosenkę Rihanny-Stay. Co oznaczało,że dzwoni mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz. Christian. Co mój były może ode mnie chcieć?
Jo:Chris? Nie mam czasu co chcesz?
Ch:Joanno Francesco Taylor co tak szybko! Chciałem cie poprosić o spotkanie.
Jo:A co? Nie wolisz iść do tej swojej dziuni.
Ch:Ja i Anastasia to temat skończony. Teraz nowa lekcja, nowy temat. Ja i ty skarbie.
Jo:Haha Chris...zapomnij. Może i już nie jesteście razem ale zdradziłeś mnie z nią.
Ch:Ja i Steele to był błąd...-mówił coś ale ja się rozłączyłam. Christian Grey. Mój były. Zdradził mnie z największą dziwką w mieście. Anastasia Candelaria Steele. Moja była przyjaciółka, która przyczyniła się do zdrady mojego chłopaka. Są siebie warci. Już sama Kate-moja siostra, która nadal się z nią przyjazni. Nadal ma do niej żal za to że taka jest. Ale cóż. Niby jej przyjaciółka, ale jej jedynej siostry nikt nie może ranić.Joanna Francesca Taylor i Katelyne Michelle Taylor, siostry na zawsze. Jest dla mnie jak przyjaciółka. Czyli tak jak Vilu lub Stephanie.
* Violetta *
Gdy rano wstałam, Maxi jeszcze spał. To punkt dla mnie. Okej, po cichu się spakuję i napiszę mu karteczkę. No i pojadę do Leona. Jezus! Od okołu 27 godzin mam męża, a już zostawiam go dla jego starszego brata. Co się z tobą stało Castillo? Przepraszam Verdas. Cóż...po rozwodzie znów Castillo, a po ślubie z Leonem znów Verdas. Chwila! Jeśli Leon ten ślub, oczywiście będzie chciał.
Okej, spakowałam się i napisałam liścik, który położyłam w widocznym miejscu.
Gdy wyszłam, od razu skierowałam się do mojego auta. Spakowałam walizki, i pare pudeł. Gdy dojechałam na miejsce Leon już czekał przed domem. Oczywiście pomóg mi się rozpakować.

Dziwne jest 16 i jest spokój! O co chodzi? O to że Maxi już pewnie wszystko wie, a nadal go tu nie ma wściekłego. Może się mną nie zainteresuje. Tylko Meg lub Holly? Tak, wiem. O tym że ma dziecko z Meghan to podsłuchałam ich rozmowe. Ale o tym że ma dziecko z Holly, to się dowiedziałam z sms. Wczoraj w nocy dostał. No. Ma już dwójeczke. Więc na mnie aż taki zły nie powinien być xD
O wilku mowa. Ktoś zaczął walić w drzwi. Maxi. A kto inny? Leon poszedł otworzyć, no i znów się nie myliłam.
-Jak mogłaś? Wczoraj mieliśmy ślub-powiedział wsciekły podszedł do mnie i chyba chciał mnie uderzyć, ale Leoś w pore zareagował i go ode mnie odepchnął. Ten upadł na podłoge, mój ukochany powiedział abym poszła na góre.
* Leon *
-Wiesz...myślałem że jesteśmy braćmi którzy się nie kłócą. Ale...jeden dzień po ślubie zabierasz mi żone. Wracaj do tej swojej debilki, Jo-wrzeszczał mój brat.
-Jeden, nie przezywaj Jo. Dwa, nie moja wina że sie w niej zakochałem, a ona we mnie. Zresztą...ona sama mi to pierwsza powiedziała-powiedziałem. On tylko powiedział " Spodziewał bym się po wszystkich, ale nie po tobie bracie " i wyszedł. Ja poszedłem do naszej( Leonetty ) sypialni, gdzie czekała na mnie Vilu. Tam spędziliśmy przyjemnie reszte dnia.

~~~~
Szczęśliwa Leonetta, nie wiem czy nie zrobić jakiejś kłótni!
Ale chyba nie, tutaj Leonetta będzie szczęśliwa.
Akcje będą raczej z Jo, lub Stephanie.

01:Popieprzone tak!

* Violetta *
Kiedy widzę, jak Leon i Jo okazują sobie uczucia to. Mam ochotę wyrzucić Jo z sali i pocałować Leona. Ale nie! Nie mogę tego zrobić. Dlaczego? Jo-to jest moja przyjaciółka, nie zrobie jej tego. Stephanie-powie tylko " A nie mówiłam " te jej popieprzone zdanie. Leon-on pewnie nic do mnie nie czuje. W dodatku Maxi to jego młodszy brat. Maxi-ja...również go kocham. Tak kocham. Ale...uczucie do Leona jest o wiele silniejsze. Jezus! I ja dopiero zdałam sobie sprawe dwie sekundy po powiedzeniu tego sakramentalnego tak. Tego popieprzonego tak. Jedno słowo, potrafi zmienić całe życie. Na gorsze, lub na lepsze.
-Mogę mieć zaszczyt i zatańczyć z panną młodą?-usłyszałam męski głos. Po zapachach perfum, zorientowałam się że to Leon. Podniosłam głowę do góry, i się nie pomyliłam. Zobaczyłam Jo tańczącą z Maxim. Więc się zgodziłam. Powinnam teraz tańczyć z Maxim. Ale tańczenie z ukochanym jest lepsze.
-Boże Leon..muszę ci coś wyznać.
-Słucham.
-Kocham cie-powiedziałam a na jego twarzy zagościł szerszy uśmiech.
-Jeden, wiesz że mówisz do sztarszego brata swojego, od dwóch godzin męża?-powiedział, a ja się zaśmiałam.-Dwa, ja też cie kocham-powiedział. Nagle...pocałowaliśmy się. Ja wybiegłam. To wszystko widziała Stephi. Podeszła do mnie.
-Ej...Vilu, ale chociaż zebrałaś się na odwagę i mu powiedziałaś-powiedziała. Nagle podeszła do nas Jo. Jej blond włosy były dziś proste. Za to od Stephi-lekko kręcone
-Violu, co się stało-zapytała Jo. No i co ja mam jej powiedzieć? Sorry Jo, ale całowałam się z twoim chłopakiem, dwie godziny po swoim ślubie. Nie. To odpada.
-Nic, jest ok-powiedziała. Ona uwierzyła i wszystkie trzy weszłyśmy na sale. Hah. Blondynka, w czarnej sukience(Jo), szatynka w białej(Vilu), oraz ruda w kolorowej-miała wszytkie kolory prócz ciemnych(Stephi).
Reszta " imprezy " minęła w miarę spokojnie.

Następnego Dnia

Rano, obudziłam się naga obok mojego męża. Przez całą noc widziałam obraz Leona. Nie no jestem zajebista! Całowałam się, z chłopakiem, zdradzając swojego świeżego męża, potem uprawiając seks z jego młodszym bratem. Ja...nie ja postanowiłam! Porozmawiam z Jo dzisiaj. Zawsze ja, Stephi i Jo mówiłyśmy sobie wszystko. Taką rzecz powinna wiedzieć.
Dom Jo i Leona
-Hej! Stephi już jest? A Leon, jest?-zapytałam, gdy blondynka otwarła drzwi. Weszłam.
-Tak, i nie. Poszedł do Marco-powiedziała a ja usiadłam w salonie gdzie siedziała już Stephi. Przywitałam się z nią.
Po dłuższych rozmowach, postanowiłam wszystko opowiedzieć Jo.
-Słuchaj Jo. Ja wiem że teraz mnie znienawidzisz ale ja...muszę ci coś powiedzieć.
-Aha, czyli jej jednak mówisz-powiedziała Stephanie.
-Ale..o co tu chodzi?-zapytała Jo.
-O to że wczoraj(...) no i wtedy...mnie pocałował.
-Co? Ale...ale jak, to?-zapytała ze łzami w oczach blondynka.
-Jo...wybacz-powiedziałam. Ona tylko spojrzała na mnie i mnie przytuliła.
-Dzięki za szczerość. Wybaczam. Słuchaj...bo ja też wam muszę coś powiedzieć..-powiedziała Jo. My(Vilu i Stephi)zaciekawione dałyśy jej znak aby mówiła.-Ja...wczoraj na ślubie pocałowałam się z Marco.-powiedziała.  No, no, no. Jo całowała się z moim braciszkiem.
Potem przyszedł Leon, i Jo wszystko mu powiedziała. Koniec. Zerwali. Za to...stało się coś pięknego! Jo kocha Marco, i powiedziała że nie będzie wściekła jeżeli ja i Leon będziemy razem. I od tamtej pory jesteśmy razem. To znaczy musimy się ukrywać przed Maxim...ale...powiem mu jutro o wszystkim.
* Maxi *
Muszę wziąść rozwód z Violettą. Okazało się że moja była-Meghan. Ma ze mną dziecko. Nie kocham jej, chce być z Vilu ale...muszę wziąść odpowiedzialność za to dziecko. Do tego wczoraj widziałem jak się całowała z Leonem. Nie wierze. W nasz ślub, i to jeszcze z moim bratem, bratem swojej najlepszej przyjaciółki, i chłopakiem swojej najlepszej przyjaciółki! Jak tak można. Ale poszedłem z nią do łóżka i tak bo byłem napalony...

~~~~
Tak, za szybko Leonetta.
Ale ja nie umiem pisać jak Leon i Violetta kochają kogoś innego! Umiem o Fran że zdradza Diego z Maxim. Ale nie Leonetta!
A tak w ogóle to nie będzie innych postaci z Violetty tylko Leon, Violetta, Maxi i imie Angeles.
To...pa!

Prolog

***
To dziś. Mój wielki dzień. Ślub mój i Maxiego. Dziś nie będę już Castillo. Za godzinę Verdas. Tak. Zlę się czuję z tym że wychodzę za mąż, za brata Leona. Niby wszystkim mówie że starszy Verdas nic dla mnie nie znaczy! Ale czy aby na pewno?.Nie. Viola stop! Poznałaś go dopiero 3 miesiące temu.
-Violu, nie wierze w to co ty mówisz!
-Stephi, nie kocham Leona. Nie kocham twojego starszego brata, kocham twojego młodszego brata.
-Jesteś moją przyjaciółką, znam cie. Widzę jak patrzysz na Leona. Z taką, taką, miłością! Inaczej niż na Maxiego. Znam swoich braci również. I widzę jak Leon na ciebie patrzy. On też ciebie kocha.-powiedziała. Czy ona nie rozumie że to Maxiego kocham. Albo...Boję się że ona ma racje.
-Stephanie Carine Verdas, moją miłością życia jest Maxi. Zresztą Leon jest z Jo.-powiedziałam.
***
No i się stało. Oficjalnie jestem Violetta Maria Verdas. Okej przyznam, nie wiem dla czego ale po powiedzeniu "Tak" akurat po powiedzeniu tego! Zrozumiałam że kocham Leona. Ale niestety jestem już żoną jego młodszego brata. A on jest z moją drugą przyjaciółką-Jo. Nigdy nie będziemy razem.

~~~~~
No i Leonetty na samym początku nie ma!
Jutro...lub nawet dziś rozdział:)

Epilog

Trzy Lata Pózniej
Nie mogę w to uwierzyć. Jeszcze pare lat temu miałam tylko Ise i Tate. A teraz? Mam cudownego męża, oraz córkę, i kolejne dziecko w drodze. Tak. Angeles-czyli córka moja i Leona. Nie będzie jedynaczką, już za 3 miesiące będzie miała rodzeństwo. Nie wiemy czy to chłopczyk, czy dziewczynka. Uparłam się i Leoś ani ja nie wiemy. Nie ważna jest płeć, ważne aby było zdrowe. Angie jest bardzo szczęśliwa.

Tak nasza Leonetta jest szczęśliwa. A inni?

Ashtalia(Asher, Natalia) jest w trakcie rozwodu. Natalia wybaczyła Facu i znów z nim jest.
Diemiła(Diego, Ludmiła) oni...nie żyją. Wraz z Fedenifer(Federico, Jennifer) gdy byli w Barcelonie, pijani spadli z mostu. Zabili się.
Rosscesca( Ross, Francesca ) i Lucella( Lucas, Isabella ) to kolejna szczęśliwa para. Oni jako jedyni mają kontakt z Leonettą.

~~~~
Jej...za długo to ja tej histori nie poprowadziłam xD
No nic, za chwilę prolog.

Koniec-początek czyli zmiany

Koniec
Kończę z dotychczasową historią.
Początek
Pojawia się nowa:**
Wyjaśnienie.
Kończę, tak. Krótko ją pisałam. Ale na tą nie mam pomysłu! Zaczynam inną. Dziś pojawi się jeszcze epilog i prolog od nowej histori. Bardzo możliwe że rozdział również.

Pozdrawiam:**

środa, 8 lipca 2015

Rozdział 22 / Leon, jesteś kobietą?

* Rozdział dedykuję....Tusi *
// Następnego Dnia //
Leon
Wszystko jest już gotowe. Tak,mówię o zaręczynach. Zrobię to na Wieży Eiffla. Sądze że to romantyczne?
-Vilu ubrałaś się?
-Tak. Gdzie idziemy?
-Skarbie...na Wieże Eiffla.
-Po co? Już tam byliśmy! Zresztą jest już 19.
-Oj Vilu dowiesz się na miejscu.

Gdy doszliśmy Violetta zaniemówiła.
-Leoś, a po co to wszystko?
-Na razie jedz-odpowiedziałem. Nie moge jej teraz powiedzieć w spokoju zjemy i może popatrzymy chwile z tej wysokości na Paryż. Jak będzie chciała już iść to, wtedy to zrobię.
Gdy nastąpił ten moment, wyciągnąłem telefon i włączyłem cichą romantyczną piosenkę.
-Eee, Leon o co chodzi?
-Skarbie, nie przerywaj mi teraz dobrze?
-No dobrze.
-A więc tak. Znamy się długo, zaczęliśmy się przyjaznic gdy związałem się z Isą. Ale i tak cie kochałem, tylko o tym nie wiedziałem. A teraz? Teraz to wiem! Dla tego chce ciebie o coś zapytać-spojrzałem na nią. Jej mina była...zdziwiona?-Czy uczyniszcz mi zaszczyt i zostaniesz moją żoną?-jeju! Wreszcie to powiedziałem. Kleknąłem i wyjąłem pierścionek
-Jja? Ja...-jezus, a jak ona powie nie?-Ja...tak! Chce być twoją żoną-powiedziała, a ja założyłem na jej palec, pierścionek. Potem ją pocałowałem.
Violetta
Nie wierze! Leon się mi oświadczył. Gdy wrócimy będę musiała zadzwonić do dziewczyn!

Violetta:Hej laski.
Dziewczyny:Hej.
Violetta:Najpierw mam pytanie do Isy. I jak z Lucasem.
Isabella:Ucieszył się.
Violetta:Aha, ale ja nie tylko po to zadzwoniłam.
Jennifer:To o co chodzi?
Violetta:Leon...on mi się oświadczył!!!!!!!!!!
Dziewczyny:Na prawdę!? Jak?
Violetta:No bo(...) i wtedy powiedziałam tak.
Natalia:Jeju.Ludmiła:Jezus, ja mam już 18 lat i mam tylko chłopaka, mieszkając z rodzicami. A ty...nie dość że w innym kraju i mieście z siostrą. Masz narzeczonego a będziesz z nim sama mieszkała, a masz lat 17.
Violetta:Heheh widzisz Ludmi.
Potem jeszcze trochę pogadałyśmy, a potem wróciłam do Leosia.
-Jestem najszczęśliwszą kobietą na ziemi!
-Tak, ja też!
-Leon, jesteś kobietą?-zapytałam, on się tylko zaśmiał.
-Nie jestem mężczyzną, ale chodzi o to że jestem również najszczęśliwszy-powiedział. Potem wzięliśmy razem prysznic i poszliśmy do łóżka. Ale nie po to by spać.
Jennifer
Zazdroszczę Violettcie. Teraz prawie cały czas będzie widziała się z Leonem, w dodatku on jej się oświadczył. A ja i Fede? Nie układa nam się ostatnio. W sensie, chodzi tylko i wyłącznie o to że od wczoraj jest we Włoszech i się nie odezwał! A gdy był w N.Y to widzieliśmy się po pare godzin. Mówiąc pare godzin mam na myśli cztery lub trzy. W tygodniu zdarzały się nawet tylko dwie.

No i Leoś się oświadczył!
A ogólnie to jutro postaram się aby rozdział był meega nudny.
A tak w ogóle nie wiem czy nie przyśpieszyć akcji i zrobić tak że wszyscy już skończyli szkołę i pary same ze sobą mieszkały. A ślub Leonetty za pare rozdziałów. Chyba tak zrobię.

Rozdział 21 / Lucas wie?

// Pare Dni Pózniej //
Violetta
Ja i Leon jesteśmy już w Paryżu tydzień. Czyli jeszcze dwa. Wiem że już to mówiłam, ale te miejsce jest cu-do-wne !

Kiedy byłam z Leonem w Wesołym Miasteczku. Zdzwonił telefon, to była Isa.
Violetta:Siemka siostra.
Isabella:Vvviollu mmmam poważnny pproblem.
V:O co chodzi?
I:Jja jjestem wwww ciąąży.
V:W ciąży? Ale jak?
I:No kuwra co jak? Nie wiesz jak się dzieci robi?
V:No Isa...wiem. Okej mniejsza. Lucas wie?
I:Nie...Tini jak ja mam mu to powiedzieć? A ojcu?
V:Słuchaj nie wiem. Dziewczyn się poradz, ja nie mam komplentie pomysłu.
I:Okej. A jak tam u was?
V:Cudownie słuchaj. Bo mówiłaś o tym że ja i Leon byśmy nadal mieszkali w tym domu co teraz, a ty z Lucasem byście sobie czegoś poszukali co nie?
I:No i nadal tak jest.
V:No właśnie nie.
I:W sensie?
V:Leon kupił dom, na przeciwko naszego. Wiesz ten duży. Będę z nim mieszkała. To znaczy no ten, mogę?
I:Pewnie! A kiedy byście się wprowadzali?
V:Od razu po powrocie.
I:Aha, fajnie. Muszę kończyć. Idę do Lucasa. Trzymaj się.
V:Pa.
Gdy skończyłyśmy, od razu poszłam do Leona i mu o wszystkim powiedziałam. Był tak samo zdziwiony jak i ja.
-Ciekawe jak zareaguje Lucas..
-Tak. Powiedziała że właśnie do niego idzie. Pewnie po wszystkim zadzwoni.
-No pewnie tak.
Leon
Mam zamiar oświadczyć się Violettcie. Tak. Ma dopiero 17 lat. Ale ślub można wziąść za rok lub dwa. Chce jej tym pokazać że ją kocham. Okej, najpierw muszę kupić pierścionek, potem znaleśc miejsce na kolację przy której to zrobię, aha no i zrobić kolację! Jeju. Tyle roboty. Tak mam dużo czasu bo mogę to zrobić w N.Y ale chce to zrobić turaj. W tym magicznym miejscu, w Paryżu. Violi te miejsce bardzo się podoba, przez co te zaręczyny zapamięta na pewno na zawsze!

No i mamy 21.
Krótkie bo idę z rodzicami na plaże:)
Jutro next:*

wtorek, 7 lipca 2015

Rozdział 20 / Żyć bez niego.

* Rozdział Dedykuję Kath Kath *
Violetta
Paryż jest boski! Lepiej być w tak pięknym miejscu z Leosiem, niż w szkole i słuchać tych głupot nauczycieli! Hm...chyba powinnam napisać coś w swoim pamiętniku. Nie pisałam nic od...dwóch lat.
" Drogi pamiętniku, dużo się zmieniło. Ja, Isa, i Leon mieszkamy sami w Nowym Yorku. Is anie jest już z Leosiem teraz ja z nim jestem. Poznałam przyjaciół: Fran ktora była z Diegiem, Lu która była z Fede, i Cami która jest z Maxi. Ale teraz Fran jest z Rossem, Lu z Diegiem, Fede z Jenn-czyli kuzynką Fran, a Cami nadal z Maxim. Ale do naszej paczki należy również kuzynka moja i Isy-Naty. Ona jest teraz z Asherem. A w dodatku Cami była kiedyś...okropna! Ale wyciągnęła ją z tego jej kuzynka Lu, która teraz jest jej siostrą. Bo ich rodzice się związali, w dodatku mają jeszcze 3 letnią córeczkę Sierre. Ja i Leoś jesteśmy szczęśliwi. Kiedyś Rosallie czyli była przyjaciółka Isy, i nasz wróg, probowała na rozdzielić. Ale jej się nie udało. Nie dawno wyjechała do Meksyku. Nie wiem czemu...wszyscy za nią tęsknim. A teraz od dwóch dni i dzisiejszego ranka jesteśmy w Paryżu. Jest cudownie!:**"
Ała, ręka mnie boli.
-Kochanie...ubierz się na 19 dziś baaardzo ładnie-powiedział Leon, już miał wychodzić z apartamentu.
-Ej, ale gdzie idziesz.
-Załatwić coś ważnego...bądz gotowa na 19. Czyli masz trzy godziny-powiedział i wyszedł. Ciekawe gdzie poszedł i czemu mam się tak ubrać. Chwila? Trzy godziny? Nie wyrobie się! Okej ubiorę to:

No i gotowe. Jeszcze tylko zrobić makijaż.
3 godz pózniej
Jest 17:59. Ciekawe czy Leoś będzie punktualnie.
Dokładnie o 18, drzwi się otworzyły. A w nich stanął elegancko ubrany mój chłopak.
-To..idziemy gdzieś?
-Tak.
-A gdzie?
-Dowiesz się dopiero na miejscu-powiedział i podniósł rękę do góry. Trzymał w niej brązową chustkę. Pewnie aby zakryć mi oczy.
-No Way! Przewrócę się.
-Yes! To wezmę cię na ręce-powiedział. Podszedł do mnie, stanął za mną. Zakrył mi oczy, chustką. Zawiązał ją, i lekko ścisnął. Ja cicho westchnęłam. Po chwili, nie czułam już gruntu pod nogami.
// 20 Minut Pózniej //
Po 20 minutach znów stałam na ziemi. Leoś odwiązał chustkę, a ja byłam pozytywnie zaskoczona.

-Leoś...to dla mnie?
-Tak. A widzisz tutaj inną piękną, seksowną, mądrą(...) osobę?
-Jesteś cudowny-powiedziałam i go pocałowałam.
-Powiem to już trzeci raz! Dla mojej księżniczki wszystko-powiedział i tym razem to on mnie pocałował <3 Gdy się oderwaliśmy, usiedliśmy i zaczęliśmy jeść, danie przygotowane przez mojego chłopaka. On jest boski! Nie wiem, jak ja mogłam żyć bez niego.

No i mam rozdział 20.
Wow, jeszcze nie dawno zastanawiałam się nad rozdziałem pierwszym.
Okej:*
To jak mi to tym razem poszło?

One Shot Leonetta♥ A zaczęło się od rywalizacji♥

Piszę tego OS ponieważ mam już 12.000 tyś wyświetleń i chcę wam podziękować, a najbardziej tym co komentują.
<><><><><><><>

Ona-21 letnia blondynka. Mieszka w Buenos Ares. Jej ojciec rywalizuje z firmów Verdasów. Pewnego dnia dziewczyna zakochuje się w synie, szefa tej firmy.

On-26 letni szatyn. Mieszka w Buenos Aires wraz ze swoją narzeczoną Camilą. Jego ojciec rywalizuje z firmą Castillo. Pewnego dnia zakochuje się w córce, szefa tej firmy. Mając narzeczoną wdaje się w romans.

Ta druga- 24 letnia Camila Torres. Niedługo Verdas. Kocha Leona ale nie wie że on kocha inną.
***
-Tato! Nie...oni mnie znają-tłumacze swojemu ojcu to już od godziny, ale on i tak tego nie potrafi.
-Idz! Nie poznają cie. Widzieli cie szesnaście lat temu-odezwał się. Zgodziłam się.
Jestem pod firmą Verdasów. Niby widzieli mnie jak miałam 5 lat, a teraz 21 ale i tak sądze że Jorge(Ojciec Leona) mnie pozna. Tak samo jak Leon. Ciekawe jak teraz wygląda? Nigdy się nienawidziliśmy jest o cztery lata starszy.
~~~
Okej! Udało się, mam te pracę.
Idąc po korytarzu zetknęłam się z jakąś dziewczyną.
-Jja przeoraszam. Jestem nowa i mam głowe w chmurach.
-Nie szkodzi. Jestem Camila Torres, za nie długo Verdas-pewnie narzeczona Leona.
-Violetta Cas...znaczy Stoessel-musiałam podać inne nazwisko bo inaczej by mnie poznali.
***
Jak on mógł? German Castillo. Ugh, myśli że nie poznamy Violetty? Może i ma inny kolor włosów, i podała inne nazwisko. Ale nadal ma te same piękne oczy, i anielski głos. Chwila stop! Camila. Masz narzeczoną, w dodatku Violetta to twój wróg. Nienawidzisz jej!
-Leoś...nie mówiłeś że macie nowych pracowników-powiedziała moja narzeczona i mnie pocałowała. Ja oczywiście oddałem pocałunek. Ciekawe jak całuje Violetta. Kurwa Verdas...skończ!
-Wybacz-powiedziałem po oderwaniu.
Gdy wracaliśmy do domu, cały czas myślałem o Violettcie. Gdy wraz z Cami leżeliśmy w łóżku próbowała działać(chyba wiecie o co chodzi). Ale to i tak nic nie dało. Nie umiałbym się skupić i wszystko by się wydało.
***
Cały czas myślę o Leonie. O tym jego uśmiechu, dołeczkach, włosach, oczach, głosie.Zazdroszczę Camili. Będzie miała zaszczyt mięć nazwisko Verdas.
On ją kocha, oświadczył się jej. Nie powiem czuje lekkie ukłócie w sercu. Nie Vilu to nie możliwe! Ty nie możesz go kochać. On ma narzeczoną, która stała się moją przyjaciółką. Oraz jest synem, prezesa firmy która rywalizuje z moim ojcem. On mnie przysłał na przeszpiegi, a nie po to aby się zakochiwać! Nagle dostałam sms.
Od:Leon
Cały czas o tobie myślę. Nie dajesz mi normalnie funkcjonować bo nie umiem się skupić.
Tak mam jego numer.
Jeju! On o mnie myśli.
Do: Leon
Tak ja też.
Na pewno by tak nie było, gdyby wiedział kim jestem na prawdę.
Od:Leon
I wiem że to ty Violu. Violetta Castillo.Jedyne co się w tobie zmieniło to kolor włosów, wiek i wzrost. Reszta jest ta sama. Tak samo cudowna:***
Do:Leon
Nienawidziliśmy się! W dodatku twoja narzeczona pewnie śpi obok.
Od:Leon
Ale ta prawdziwa ukochana pisze ze mną sms.
Po tym sms wiem że go kocham. Nie tak jak Marca, Fede czy Diega. Masakra! No i co teraz?
~~~
Nowy dzień. Kolejny dzień w firmie Verdasów. Czyli będę musiała spotkać się z Leonem, jak i Cami.
Gdy weszłam od razu w oczy rzuciła mi się Cami. Stała sama. Podeszłam do niej i się przywitałam. Postałyśmy chwile i pogadałyśmy. Na pewno by tak nie było, gdyby wiedziała z kim i co wczoraj Leon pisał. Niestety poszłam do swojego biura. Przyszłam tutaj pracować, nie plotkować. Powiem że nawet ładnie. Pomieszczenie nie jest za duże, ale nie za małe. Jest białe ale meble są czarne. Biurko jest w całości wykonane z drewna. Podłoga jest czarna a w kącie stoi biała kanapa oraz stolik.
Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam, i drzwi się otworzyły. Stanął w nich szatyn. Jak on bosko wygląda.

-Musimy porozmawiać-powiedział i zamknął za sobą drzwi.
-Tak, ale nie teraz jesteśmy w pracy-powiedziałam.
-Kocham cię-powiedział.
***
-Leoś ale musisz iść do tej pracy?-zapytała Cami.
-Niestety kotku musze-powiedziałem i wyszedłem. Ale nie do pracy. Do domu Vilu. Na szczęście nie mieszka już ze swoim ojcem, i nasz romans się nie wyda. Tak, mam romans z Vilu. Ale mam zamiar zerwać z Cami i oświadczyć się Vilu. Ukrywamy się już od sześciu miesięcy i...jest cudownie. Przeważnie ti chodzi tylko o seks...no ale no. Chce z nią być.
Gdy doszedłem, zadzwoniłem dzwonkiem po chwili otworzyła moja kochanka, w bardzi seksownej bieliznie. Rozejrzałem się dookoła i wszedłem do środka. Od razu gdy zamknęła drzwi, pocałowałem ją. Nie tracąc czasu, zasłonęła rolety. I poszliśmy do jej sypialni. Tam ona mnie rozebrała, tak samo jak ja ją i zaczeliśmy działać.
~~~
-Jesteś cudowny-powiedziała Viola. Leżeliśmy w jej łóżku, pijąc białe wino.
-Za to Camila, w porównaniu do ciebie jest nikim-powiedziałem, a ona mnie pocałowała. Oczywiście ja ten pocałunek oddałem.
-Dobrze wiedzieć.
Nagle zaczął dzwonić telefon. Camila.
Leon:Tak Cami?
Camila:Za ile będziesz?
L:Za godzinę, lub dwie.
C:Aha. Pa. Kocham cię.
L:Pa.
Powiedziałem i się rozłączyłem.
-Pa. Kocham cie-mówiła Vilu, naśladując głupim głosem Camile.-Ty wiesz że za trzy tygodnie masz ślub z Cami?
-Wiem, muszę z nią zerwać.
-Kiedy to zrobisz?
-Violuś nie wiem. Rozumiem że możesz mieć dość tego ukrywania się, ale jeszcze pare dni.
-Tydzień.
-Dobrze.
***
Rozumiem że można trudno zerwać zaręczyny. Ale niech zrozumie że mam już powoli dość, tego ciągłego ukrywania się. Przecierz za trzy tygodnie ich ślub! Gorzej się będzie rozwodzić!
A może on nie chce ze mną być?
-Leoś...czy ty, aby na pewno chcesz ze mną być-zapytałam. Może i nie chce?
-Violu, oczywiście że chce. Ale zrozum. Nasi rodzice się nienawidzą. A w dodatku o wiele trudniej jest zerwać narzeczoną, niż zerwać z dziewczyną.
-Wiem. Rozumiem to, ale ty zrozum że ja mam już tego dość.
~~~
No i stało się. Jutro jest ślub Camili i Leona.
-Boże! Leon! Ty nadal nie rozumiesz że jutro masz z nią ślub? Jeżeli teraz nie pójdziesz do waszego domu i jej o wszystkim nie powiesz...ja to zrobie. I będzie gorzej. Chyba że nie chcesz ze mną być?-zapytałam.
-Skarbie, oczywiście że chce. Okej ide do niej.-powiedział i wstał z kanapy.
***
Stoje pod drzwiami domu mojego i Camili. Nie wiem jak ja mam to teraz zrobić? Ale muszę.Chcę być z Violettą. Weszedłem do domu i zawołałem ją.
-Hej-powiedziała i do mnie podeszła. Chciała mnie pocałować ale ja się odsunąłem.-Leoś co jest?
-Powiem w prost....ja i Violetta mieliśmy romans, i...musimy zerwać-może trochę za ostro ale nie mam wyjścia.
-I co? Zrywasz z nią dla mnie?-zapytała ze łzami w oczach.
-Wybacz-powiedziałem. Dała m w twarz i pobiegła na górę. Po godzinie wyszła z 5 torbami. Podeszła do mnie i znów mnie uderzyła.
-Pomóc ci?-zapytałem. Chociaż wiem że nie odpowie tak.
-Nie. Nie fatyguj się. Spokojnie się wyprowadzam. Możesz zamieszkać z tą dzwiką.-powiedziała i wybiegła z mieszkania. Ja zadzwoniłem do Violetty, aby przyszła. Zgodziła się. Sms wysłałem jej adres. Po 20 minutach przyszła.
***
~~~
To już dziś. Dziś jest ślub, mój i Leona. Strasznie się denerwuję. A nie mogę. Nie mogę, ponieważ jestem w czwartym miesiącu ciąży, już po raz drugi.
****
Taaakie dziwne zakończenie xD
Wiem, nic praktycznie z niego nie wiadomo. Ale nie miałam pomysłu.

Rozdział 19 / Dla Mojej Księżniczki

* Ten Rozdział Dedykuję Tusia *
Violetta
Jesteśmy już w samolocie. Nie mogę w to nadal uwierzyć. Mam najlepsze przyjaciółki, kuzynkę, siostrę i chłopaka na świecie. W dodatku lecę z Leosiem do Paryża, tylko my. Zawsze bałam się latać samolotami ale gdy jest o mnie Leoś, wiem że jestem bezpieczna. Kocham go.
// Apartament w Paryżu //
Gdy już byliśmy w Paryżu, okazało się że hotel w którym będziemy mieli pokój, jest pięcio gwiazdkowy. A gdy doszliśmy do pokoju, okazało się że to nie pokój tylko piętrowy apartament. On jest kochany! Mógł być zwykły hotel i mały pokój. Ale nie, wszystko takie duże i cudowne.
-Leoś wiesz że nie musiałeś?
-Nie musiałem, ale chciałem. Dla mojej księżniczko-powiedział i mnie całował.
-Na prawdę dziękuje-powiedziałam po oderwaniu.
Gdy się rozpakowaliśmy, wzięliśmy prysznic i poszliśmy spać ponieważ było pózno.
// Następny Dzień //
Dziś postanowaliśmy iść pozwiedzać, nie chcąc tracić czasu. Od razu po śniadaniu, poszliśmy na miasto. Zrobiliśmy dużo zdjęć.
-Dziękuje, za to wszystko-powiedziałam, gdy szliśmy parkiem. Było już ciemniej,i wszytsko było oświetlone co wyglądało pięknie.
-Mówiłem ci to już wczoraj, ale chętnie powtórze. Dla mojej księżniczki wszystko.-powiedział, i mnie pocałował, tak jak wczoraj.
Gdy wróciliśmy do hotelu. Leon wyciągną czerwone wino i dwa kieliszki. Gdy usiadł obok mnie, włączył film na DVD, na dużej plazmie wiszącej na ścianie.
-Kochanie...czy musi być horror? Wiesz że potem się boję!
-Ale będziesz ze mną, spała przecież.-powiedział, i tak zakończyliśmy naszą rozmowę, ponieważ film się załodował.
Leon
Violetta jest cudowna, żałuje że przez ten cały czas byłem z Isą a nie Tini. To znaczy Isa była i jest wspaniała, ale ona ma Lucasa a w dodatku tak na prawdę kocham Tini.
-I co aż takie straszne było?-zapytałem, gdy film się skończył.
-No, tak troszkę-powiedziała i się bardziej we mnie wtuliła. Ja się lekko zaśmiałem.
-Jesteś słodka-powiedziałem i ją pocałowałem. Ona usiadła na mnie okrakiem i pogłębiła ten pocałunek.
-Mhm...bardzo fajnie. Ale wiem co ci chodzi po głowie, ale nie dziś-powiedziała i zeszła ze mnie. Poszła na górę do łazienki, kręcąc zgrabnie tyłeczkiem. Zostawiając mnie zdezorientowanego na dole.
Violetta
Hahaha Tini 01 Leoś 00. Muszę go na siebie jeszcze bardziej napalić, tylko jak? O już wiem.
Ubiorę baardzo sexi, prześwitującą koszulę nocną.
Gdy już się ubrałam zeszłam znów na dół. Tam Leon siedział i oglądał jakiś film.
-Jesteśmy razen w Paryżu a ty oglądasz jakieś Bad Boys? Możesz pooglądać w domu. A teraz zajmnij się mną.
-Tobą mogę również się zająć domu.
-Jesteś zły?-powiedziałam i usiadłam na nim okrakiem.
-Nooo niee-powiedział patrząc się na moje piersi. Ja go baaardzo namiętnie pocałowałam, on oczywiści ten pocałunek oddał.
-No...to...się...cie...szę-mówiłam między pocałunkami. Potem zaczął, składać krótkie pocalunki na moje szyi, co chwilę ją przegryzając. Zaczęłam odpinać jego guziki od koszuli. Potem przenieśliśmy się do hotelowej sypialni, i tam...chyba każdy wie co się stało.

/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\/\
Tak wiem, krótki:(
Ale dziś wyjeżdżam nad morze i dłuższy rozdział jutro jak będę miała czas.
Tak będę miał internet w telefonie.

niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 18 / Będziemy tęsknić.

Violetta
To już dziś. Rosallie wylatuje do Meksyku. Nie powiem, widać że wszyscy są troszkę smutni. Co jak co. Były kłótnie ale było i dobrze. Byliśmy na wycieczkach i mieliśmy razem pokój, plotkowałyśmy dniami i nocami. Była, jaka była. Ale ja będę tęsknić.
-Okej...muszę iść. Samolot za nie długo startuje.
-Okej. Pa! Będziemy tęsknić-powiedziała Cami. Tak, wszyscy jesteśmy.
-Ja też-powiedziała. Przytuliła nas wszystkich po kolei i odeszła. To nie możliwe. Ten cały czas człowiek spędzał na kłótniach, a pod sam koniec stwierdza...że ta druga osoba. Ona...mogłaby być świetną przyjaciółką. Nie wiem dla czego, ale jest nam smutno.
-Wow, płakać mi się chce-powiedziała Isa. To tak jak mnie. Szkoła nie będzie już taka sama. Mój związek z Leonem. Stosunki z Isą. Powroty ze szkoły.Będą inne. Bez zaczepek i w ogóle.Tak, to było upierdliwe ale...ja na prawdę będę za tym tęskniła.
-Okej. Mi też jest smutno, ale zgłodniałem-powiedział Lucas. Reszta chłopaków przytaknęła i poszliśmy do McDonalda.
-Jej, chłopaki, wy macie po 18,19,20 lat a ja mam 17-odpowiedział Lucas. Wszyscy tylko się zaśmiali.
Rosallie
Nie! Ja nie wierzę! Co ja zrobiłam? Ja, nie będę się z nimi widziała. Co jak co, ale polubiłam ich. Będę tęsknić, i to okropnie. Płakać mi się chce.
-Rose, ty płaczesz? Dlaczego?-zapytała mama.
-Wiesz...niby się z nimi non stop kłóciłam ale, będę za nimi tęskniła! Za Vilu, Leonem, Cami, Maxim, Lu, Diegiem, Jenn, Fede, Fran, Isą i nawet z Asherem, Rossem i Lucasem.-powiedziała. Mama znała moje stosunki z tą grupką. Ale mówiła że niby mam ich dość, ale pod koniec za nimi zastęsknie. Miała rację.-Już wiem że masz zawsze racje-powiedziałam a ona mnie przytuliła krótko. Przez to wszystko zaczęłam normalnie rozmawiać z mamą. Przeważnie to było wyzywanie od debilek i idiotek. A jak normalne to schodziło na temat...Nie! Nie mogę o nich myśleć.
-Jeju, i kto by pomyślał? Że będę tęsknić za wrogiem. Że wróg jednocześnie jest przyjacielem-zakończyłam wpis w pamiętniku.
No to witam Meksyk...
(Ostatni raz pisane z perspektywy Rosallie. Płakac się chce xD)
Francesca
Jej, kto by pomyślał że będę chciała aby okazało się że Rosallie zostaje w Nowym Yorku. Na prawdę bym tak chciała. Tęsknić za wrogiem. Już wiem że twój wróg to największy przyjaciel choćby nie wiem co. Teraz szkoła będzie nudna, cicha, bez super nowej. Wow. Będę za tym tęskniła. Teraz, wszystko będzie inne. Niby teraz lepsze ale, wolałam to gorsze. Z nią. To znaczy jako przyjaciółką, ale wrogiem. Wole to gorsze z Rose, niż to lepsze bez Rose. Jeju! Ja na prawdę tęsknie za najgorszym wrogiem. Chociaż wiem że byłoby po staremu. Nikt nie wie ile bym dała aby usłyszeć tą jej daremną obraze. Wiem że to może wydawać się dziwne, ale ja już się przywyczaiłam do tego. Już nic nie zmienię. Muszę się przyzwyczaić do życia bez wroga. Już wiem że każdy chce mieć samych przyjaciół wokół, ale gdyby nie miał wrogów byłoby nudno.
-Fran, nie rozmyślaj tak tylko oglądaj to-odezwał się Ross. Jesteśmy u niego. Oglądamy film...ale tak na prawdę nie wiem o co w nim chodzi. I nie znam tytułu. To o jakieś blondynce która ma na imie Amanda, która żeni się z jakimś Spencerem. Ale ma dziecko z jakimś Davidem. Głupie! Kto wymyśla takie filmy?
-Pacan.
-Kochanie kto pacan?-zapytał blondyn.
-A no ten kto wymyślił ten film-powiedziałam. On wyłączył telewizor.
-TV nie to co chcesz robić-zapytał, ja nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam na nim okrakiem. Pocałowałam go namiętnie. Jej Fran pierwszy raz jesteś napalona.
Leon
Ja i Vilu jesteśmy razem od około pięciu miesięcy. Nie było rzadnej kłótni. Ale..były takie sytuacje orzez które te kłótnie mogły być. Tylko przez Rose. Która wyjechała, i nie wróci. Nie moge uwierzyć. Tak chciałem aby się wyniosła, a teraz? Nie to że ją kocham, bo moje serce bije tylko dla Vilu. O mój boże!
-Violu!!!-krzyknąłem a ona zeszła na dół.
-Tak?
-A wię jak wiesz miesiąc temu miałaś swoje 17 urodziny( Sorki że nie opisałam ), i te trzy prezenty nie były ostatnimi.
-W sensie?
-Aj skarbie. Pakuj się juto wieczorem lecimy do Paryża*! Przepraszam że tak pózno ale wcześniej się nie dało.
-Na prawdę? Nie ważne kiedy! Na prawdę, dziękuję Leoś-pisnęła i mnie baaardzo namiętnie pocałowała. Całowaliśmy się 12 minut. Przerwała nam Isa, mówiąca że wróci za dwa dni więc mamy zamknąć mieszkanie. No tak, my jedziemy na trzy tygodnie.
Vilu podbiegła na górę się pakować, a ja jej pomogłem. Ja już oczywiście się spakowałem.

***
-Leoś...a co ze szkołą?-zapytała Tini.
-Są jakieś baaaardzo ważne egzaminy i macie wolne do końca miesiąca czyli jeszcze trzy tygodnie i dwa dni-powiedziałem. Jej! Jedziemy na trzy tygodnie a ona ma trzy duże i małe walizki. Małe kosmetuczki,  a duże ubrania. Każda na inny tydzień. W dodadku czwarta średnia z trzema piżamami. Masakra!
-Kochanie nie za dużo?
-Nie Leoś...-powiedziała i mnie pocałowała. Kocham się z nią całować. Te jej usta miękkie jak chmurka!

I koniec:)
Wszyscy tęsknią za Rosallią, tak samo jak ona za nimi. Niestety musiała zniknąć!
Leonetta jedzie na trzy tygodnie do Paryża.
Może coś tam się wydarzy?
*Paryż-Wiem że jest mnóstwo innych krajów, miastw, i państw ale. W Paryżu...no ostatnio wróciłam i drogo to wyszło ale tam jest cu do wnie! Opłaca się. Tam jest pięknie

Rozdział 17 / Nie umiem wybaczyć

* Ten Rozdział Dedukuję Klaudia Comello *
Dalej o Natali i Asherze xD

Naty
-Ja..-no i co mam zrobić? Wybaczyć mu czy nie? Okej pomyślmy. Było super, do czasu tej kłótni. Która była o nic takiego. Nie ufa mi, i myśli że mogłabym pokochać innego. Nie wiem. Wybaczyć czy nie?-Ja...Asher. Zrobiłeś kłótnie o nic! Już ci tłumaczyłam jak było! Do tego również tłumaczyłam że w związku zaufanie to podstawa. Ja tobie ufam, ale ty chyba zaufanie do mnie straciłeś.-powiedziałam i wyszłam z jego domu. Ludzie się na mnie patrzeli. Nie dziwie się. Płakałam. Płakałam jak małe dziecko. Tusz już dawno mi się rozmazał.
Trzy dni pózniej
Dziś idąc parkiem zobaczyłam dwoje zakochanych ludzi. Ach jak ja im zazdroszcze. Laski mówią że mam mu wybaczyć. I chyba tak zrobię. Właśnie do niego idę.
Pod Drzwiamy Ashera
Nie ma go chyba w domu. Nie otwiera. O..nie chwilka. I co to kurwa za cizia?
-Przepraszam kim jesteś?
-Jak to kim? Człowiekiem, dziewczyną.
-A dla Ashera.
-Aha...jestem Mindy. Dziewczyna Ashera-nie wierze. Już sobie znalazł inną. A mówił że mnie nie zrani.
-A ty to...?
-A nikt ważny. Koleżanka.
-Aha...-odeszłam. Postanowiłam że napisze sms do dziewczyn aby przyszły do mnie.

-A to świnia-powiedziała Jenn.
-Uduszę go własnymi rękami. Obiecuje ci to Naty-odezwała się tym razem Francesca.
-Dobrze że chociaż mam was-powiedziałam. Nagle zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Co chcesz?
-Naty..ja..cie przepraszam.
-Nie, nie umiem ci wybaczyc. Posądzasz mnie o zdradę, której nie było. A san przespałeś się z jaką blondyną.
-Mindy to laska na jedną noc! Ty jesteś tą jedyną Naty-mówił. Ale ja tylko zamknęłam drzwi. Stał tam chyba z godzine. Gdy laski wychodziły minęły się z nim. Powiedziały mu coś a on przytaknął i się uśmiechnął. O co chodzi?
Popatrzył na mnie i gdzieś pobiegł. Ja pierdole ci za dziwny gościu!
Po chwili wrócił z gitarą i chował coś za plecami.
Podszedł do mnie, odłożył gitarę i połknął ślinę. Nagle wyciągnął zza pleców stos białych i czerwonych róż.
-Kocham cie-powiedział i zaczął śpiewać piosenkę o miłości-To jak, wybaczysz mi?
-Myślisz że co dasz mi stos cudownych róż, i napiszesz strasznie piękną piosenkę o miłości i, rzucę ci się w ramiona?-zapytałam, on głośno westchnął zrezygnowany.-To dobrze myślisz.-dodałam i go pocałowałam.
Tęskniłam za nim.

Asher i Natalia pogodzeni.
W nextie będą wszyscy xD
A potem przez kilka rozdziałów sama Leonetta.
Fajnie?
Piszcie komy:***

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział 16 / To może zerwiemy

Ten rozdział będzie o Natali i Asherze. Mało jej było:)
* Ten rozdział dedykuję wszystkim czytelnikom dziękuje że jesteście *

Natalia
Wreszcie znalazłam tego jedynego. Asher. Jestem pewna że go kocham! Wiem że nigdy mnie nie zdradzi. Nie tak jak Facundo. Gdy wspominam tamto wydarzenie pojawiają mi się łzy w oczach.

Idzę na spotkanie z Facundo, moim chłopakiem. Jestem z nim szczęśliwa.
Jestem pod jego pokojem. Mam klucze do jego apartamentu więc sobie weszłam.
-Facundo? Susanna? Jak mogliście?-mój chłopak. Przepraszam były chłopak leżał nagi, przykryty swoją kołdrą, w swoim łóżku, ze swoją nagą kuzynką. Patologia. A do tego Suzy, to moja przyjaciółka. Jak oni mogli? Zaczęłam się na nich wydzierać. Podeszłam do blondynki i dałam jej z liścia.
-Ze swoim kuzynem, a w dodatku chłopakiem przyjaciółki?-zapytałam ją przez łzy. Spoliczkowałam ją drugi raz. Ona tylko się skuliła i zaczęła płakać. Wtedy Facundo wstał ubrał bokserki, podszedł do mnie dał mi pięścią w twarz, i w brzuch.
-Nikt nie będzie tak traktował Suzy-powiedział i mnie wypchnął przez drzwi. Poleciałam na barierkę...prawie spadłam. Miał apartament z trzema piętrami zabiła bym się. Dalej tylko słyszałam głośne jęki.

Chcę o tym zapomnieć, ale nie potrafię! Nie umiem. Zaczęłam płakać.
-Skarbie...o co chodzi?-zapytał mnie Ash, i mnie przytulił. Ja z trudem opowiedziałam mu wszystko.
-I ten skurwiel nadal tu mieszka?
-Ttak...cczczęsto się z nim minam na ulicy. Ale on tylko posyła mi gniewne spojrzenie. Tak samo jak Susanna.
-A niech tylko ich zobaczę, to ich uduszę, własnymi rękami.
-Pójdziesz do więzienia. I co ja zrobię!? Będę tęskniła-zaśmiałam się. Już nie płakałam. On również się zaśmiał i mnie pocałował(Facundo to nie wygląda jak Maxi. Nie ważne jak! Nie będzie występował w opowiadaniu)Boże! Kocham tego człowieka.
Asher
Niech tylko spotkam tych dwóch to ich uduszę. Jak oni mogli to zrobić? Do tego jeszcze tak wspaniałej dziewczynie jak Natalka:> Gdy Lu i Cami mi o wszystkich opowiadały, ostatnią osobą była Naty...potem moje myśli krążyły wokół niej. Na pewno nie potraktuję jej tak jak ten idiota.  Z tego co wiem chciał ją zgwałcić. On chciał iść z nią do łóżka, a ona jeszcze nie była gotowa. Gdyby nie Violetta i Isa, zgwałcił by ją. Ja oczywiście poczekam aż Naty będzie gotowa. Nie chce jej zranić. Chcę aby przy mnie czuła się jak księżniczka. Aby czuła się bezpiecznie.
Dwa Tygodnie Pózniej
Narrator
Natalia i Asher byli ze sobą bardzo szczęśliwi. Ani razu się nie pokłócili. Lecz, ten dzień to zmienił.
-To może zerwiemy!?-krzyknął chłopak.
-Ach tak...to on mnie pocałował, a ja nawet nie oddałam pocałunku, tylko go odepchnęłam i pobiegłam za tobą. A ty robisz od razu mi awanturę! Jemu ją rób, nie mnie-płakała dziewczyna.
-Naty...ja przepraszam.
-Nie! Asher...ty mi nie ufasz. Nigdy bym cie nie zdradziła. W związku zaufanie to podstawa. Bez tego będą ciągłe kłótnie. Ja tobie ufam, ale ty mnie nie-powiedziała spokojniej.
-Ale ja tobie ufam...nie ufam jemu. W dodatku boję się że znów się w nim zakochasz...
-Ej, ej Ahser. Kochać na prawdę można tylko jedną osobę. I tą osobą jesteś ty! A tak w ogóle nie pamiętasz co on mi zrobił w przeszłości.
-Jja...Natuś przepraszam! Wybaczysz mi?-zapytał.
-Asher ja ci...

I jak myślicie wybaczy czy nie?
Wybaczcie że krótki ale jadę z mamą nad basen i muszę się pakować bo znów wyjeżdżamy.
Ale spoko mama wykupi mi pakiet internetu w telefonie:**

Rozdział 15 / W ciąży z Leonem.

* Ten Rozdział Dedykuję Jenn Molfese. Dziękuje za te miłe, długie komentarze. *

Violetta
Wiedziałam. Ja wiedziałam, ja to kurwa wiedziałam.
Stoję przed drzwiami domu tej debilki i pukam, dzwonię, walę. Ale nikt nie otwiera.
Po piętnastu minutach raczy otworzyć.
-Słuchaj, pewnie będziesz wrzeszczeć, ale mnie to wkurwi a kobiety w ciąży nie mogą się denerwować.
-Rose...mam to gdzieć. Dałaś zjęcie usg, test-pozytywny. Ale jestem pewna że to nie dziecko Leona. Nie wierze. Przyznaj się, prosze. Rose wezmy skończmy te kłótnie mam już ich dość.
-Violu...-pierwszy raz tak do mnie powiedziała-Wejdz porozmawiajmy jak dorośli ludzie.

-Więc? Przyznasz się że to nie dziecko Leona?
-Okej...to nie jest dziecko Leona. Ojcem jest ktoś inny.
-Błagam...wytłumacz mi dlaczego to robisz.
-Violetto. Jak wiesz...ja i Isa przyjazniłyśmy się do przedszkola. Potem w podstawówce pojawił się Leon...i związał się z twoją siostrą. Nie okazywałam tego ale, byłam cholernie zazdrosna. Po tem wy wszyscy wylecieliście do Nowego Yorku. Okazało się że ja też muszę...no i nie wytrzymałam i powiedziałam że Verdas przespał się z Jennifer. Chciałam aby teraz też mi pomogła ale jest z Fede. A więc wymyśliłam że zajdę w ciąże i próbując zniszczyć związek twój i Leona...powiem że to Verdas jest ojcem. Wbacz mi Violu...proszę.-wow? Czy to prawdziwa Rosallie którą znam?
-Oczywiście że wybaczam-powiedziałam i się przytuliłyśmy.
-I bądz spokojna...wyjeżdżam na stałe do Meksyku-powiedziała.
Porozmawiałyśmy trochę i poszłam. Gdy wróciłam zastałam Leona i Ise siedzących na kanapie. Od razu zaczeli pytać jak poszło. Opowiedziałam im wszystko. Byli zaskoczeni. Zresztą, ja również byłam i będę. Gdy otworzyła drzwi była oschła i zdenerwowana.  A po jednym moim zdaniu...zaczęła mnie przepraszać? Kto by nie był zaskoczony? Właściwie, jest w ciąży, nie dziwne to takie w tym momencie jest.
-Leon idz gdzieś chce poplotkować z Isą-powiedziałam. On po chwili namyśłu ruszył swoje cztery litery i poszedł do ogrodu.
-Okej opowiadaj. Co tam z Lucasem?-zapytałam zaciekawiona.
-No bo ten...ja i on...się... wczoraj całowaliśmy  się. I..od tej pory jesteśmy razem-pisnęła. Potem porozmawiałyśmy na wiele innych tematów. Jako iż była dopiero 14, ja, Isa, Naty, Cami, Fran, Ludmi, Leon, Lucas, Maxi, Diego, Federico, Jennifer jako dziewczyna Fede też. W dodatku Ross ponieważ chcemy go zeswatać z Fran. I kuzyn Lu i Cami...również. Chcemy aby z nim była Naty. Widzę jak na siebie patrzą i uśmiechają, tak samo jak Roncesca-czyli Ross i Francesca. Naty i kuzyn Lu i Cami to będzie...Ashtalia-czyli Asher i Natalia. Boże...wszystkie będziemy takie szczęśliwe w związkach. No.nic! A więc na czym skończyłam? Aha a więc wszyscy wybraliśmy się na zakupy(ciuchów oczywiście). Chłopaki co dziwne, sami chceli iść i za wszystko płacić. Chyba coś chcą! To znaczy nie wiem jak z Rossem i Asherem, ale inni na pewno^^
Po zakupach postanowiliśmy że pójdziemy na pizze. Zamówiliśmy 3 pizze z numerem 19. No było nas w końcu czternastu.
-Okej...już nigdy więcej nie tke pizzy-powiedział Diego gdy się ubieraliśmy.
-Mhm...na pewno!-powiedziała Ludmi.Zaśmialiśmy się. Nasza Diemiła się pocałowała.
-Ej a gdzie Fran, Ross, Asher i Naty-zapytała Lucas. Jennifer poklaskała i gdy wszyscy się na nią spojrzeli pokazało ręką na bok. Wszyscy wzrok z Jenn przenieśli na tamto miejsce. Nawet Jenn. Tam stali Ross i Fran całujący się, a pare metrów obok Naty i Ash. Gdy Cami ich zawowała, i wrócili okazało się że są razem. Czyli w naszej paczce już każdy jest szczęśliwy.
Rosallia
Żałowałam tego co zrobiłam Isie i Leonowi, oraz Violettcie. Postanowiłam że wylecę do Meksyku. Nie chce nikogo ranić. Kocham Leona...ale on jest szczęśliwy z Vilu. Dlatego z czystym sumieniem opuszczam Nowy Yorku. Ja i moja fasolka będziemy szczęśliwe...ale w innym miejcu.

No i koniec!
Ten rozdział akurat mi się podoba!
Boshe! Za szybko połączyłam Fran, Naty, Rossa i Ashera wiem! Ale nic innegi nie mogłan wymyślić.
Jenn Molfese:*
Dziękuje za takie miłe, piękne, długie, komentarze! Nawet nie wiesz jak to zajebiście motywuje...
Cudownie mieć taką komentatorkę!

Rozdział 14 / Face to face

* Ten rozdział dedykuję Setka Jorgistas thx za koma:> *
Rose
Hahaha, muszę wprowadzić swój plan w życie.
~ Rozmowa Telefoniczna ~
Leon: Rose, czego chcesz?
Rosallie: Ciebie misiu. Porozmawiamy? Proszę...umówmy się.
L: Po pierwsze nie mów do mnie misiu. Po drugie porozmawiać? Ok. Ale przychodzisz do mnie. I Vilu jest obok.
R:No..ugh...okej! Za chwileczkę będę. Pa mi...to znaczy kotku.
L:Nie mów tak do mnie! Pa.
Pod Domem
No on otwiera te drzwi godzine chyba.
-Słuch...a to ty. Wchodz-powiedziała od niechcenia ta dziwka Violetta. Weszłam i usiadłam na fotelu. Ta dziwka, na kolanach Leona na sofie. Oczywiście pocałowała go.
-Okej do rzeczy.
-Leoś...ty zakochany? W niej? Ty kochasz mnie misiu-Violetta zacisnęła ręce w pięści. Oh jeah. Rose 01 Violettka 00.-Zostaw tą brzydulę i zamieszkaj ze mną.
-Ciebie chyba pojebało! Zakochany? Tak! Ale w Vilu. Nie w tobie, nie w Isie, nie w Fran, nie Lu, Cami, w Tini. Do tego coś ty wyjebała na Facebooku. Nie widzisz że są same hejty! Ty ich już usuwać nie zdąrzasz. Wez sobie daruj. Wbij do swojej głowy to że nie kochałem, nie kocham i kochać cię nie będę. Chciałaś rozmawiać? Po rozmawialiśmy. Papa.
-Ugh! Jeszcze będziesz mój zobaczysz.-powiedziałam.- A ty dziwko...pilnuj się bo jeszcze pożałujesz.-tym razem zwróciłam się w stronę tej.....Sroletty. Ona wstała i stanęła na przeciwko mnie. Stałyśmy twarzą w twarz. Face to face.
-Lepiej to ty się pilnuj. Nie boje się ciebie. Co ty mi możesz zrobić? A teraz papa, odprowadzić cię?
-Mogę, i to więcej niż myślisz-powiedziałam, odwróciłam się gwałtownie i wszyłam. Verdas. Oj misiu jeszcze będziesz mój!
Ludmiła
Ja, Fede, Fran i Diego się wczoraj spotkaliśmy, i wyjaśniliśmy. Od tej pory ja jestem z Diegiem, a Fede z...nie nie z Fran! Fede z jej kuzynką. Fran jest, jak na razie sama. Ale do naszej szkoły przyszedł nowy chłopak. Ross. Wpadł Francesce w oko. Zresztą, ona jemu też. Cały czas się na siebie patrzą. On na nią, a gdy on na niego spojrzy on odwraca wzork, ale ona nadal się patrzy. I po tem znów zamiania. Na lekcji, ciągle posyłają sobie uśmiechy...kurde! Muszę się pobawić w swatkę i ich zeswatać. Oni są dla siebie idealni! A co najlepsze nie będe zazdrosna o Diega:*
Pozostaje tylko Naty..ale nią powinny się zająć Isa i Vilu-to jej kuzynki. A Cami jest szczęśliwa z Maxim. I niech tak wszystko pozostanie. Isa też poznała jak na razie przyjaciela. A Vilu ma Leona. Ale Rose, się do niego klei. Jej trzeba kogoś podsunąć. Leon jest Violetty!
Violetta
A co ona mi może zrobić? Nie boje się jej! Nic mi nie zrobi. A może...nie! Ona chce mnie przestraszyć...tylko i wyłącznie. Tak!
-Hej, skarbie o czym myślisz?
-O tych ostatnich słowach Rosalli.
-Oj no Tincia. Ona chce cie nastraszyć...w dodatku masz mnie i laski, więc nic ci nie zrobi. Co porwie cie? No i po co? Nie przejmuj się-powiedział i mnie pocałował, mój chłopak.
// Dwa dni pózniej //
Na razie wszystko jest w porządku. Nic się nie dzieje. Ale...ja i tak czuję że to cisza przed burzą. Nie możliwe że Rose odpuściła, a jej słowa były kłamstwem. Może i mówie że już się nie boje, ale to nie prawda. Mam złe przeczucie. Coś się wydarzy...tylko co?

Tak taki denny, ale nie wpadł mi do głowy inny pomysł.
Leonettka:*
Inne Pary.
Ross.
Ach...co ja nienawymyślam?

czwartek, 2 lipca 2015

Rozdział 13 / Wierny

Ten rozdział dedykuję 
* Jenn Molfese * 
Dziękuje za komentarz!

// Następnego Dnia //
Violetta
Niedziela. Jestem z Ludmi, Naty, Fran i Isą na zakupach w centrum handlowym, a chłopcy oglądają jakiś mecz. Nawet zaprosili Lucasa-jest teraz najlepszym przyjacielem Isy. Isabella i Lucas chwila jak on ma na nazwisko? Aha Isabella i Lucas Restse.
-Ej...Violu...o czym tak zawzięcie myślisz?-odezwała się Ludmiła.
-Sorrki...nie ważne chodźmy do tego sklepu-powiedziałam. Poszłyśmy do Bershka, H&M, Cubus,House, New Yorker, Pull&Bear, Reserved, Stradivarius, Terranova,Vero Moda, Victoria's Secret. Ja miałam 10 dużych torb, i dwie małe. Lu 5 dużych i 4 małe. Naty tylko 2 duże i 4 małe. Fran 7 dużych i 5 małych. A Isa jedną dużą, i dwie małe. Ach ta to jest...Okej Leoś ma auto zadzwonię po niego. 
-Violu...niestety jeśli chcesz jechać to musisz coś zrobić z tymi torbami, bo Isa nie będzie miała gdzie usiąść-powiedział Leon.
-Nie...jest ok pójdę na nogach-powiedziała i zaczęła iść w stronę domu.
-No jak chce do chce-powiedziałam. Dałam torby do bagażnika, a te co się nie zmieściły na tylne siedzenia. Ja sama usiadłam z przodu i pocałowałam namiętnie Leona. Gdy się oderwaliśmy zaczęliśmy jechać. Dojechaliśmy po 20 minutach.
Gdy weszliśmy Isy jeszcze nie było. Po chwili dostałam sms.

Od: Isa.
Poszłam do domu Luci, zjedzcie obiad beze mnie, przyjdę wieczorkiem;*

Powiedziałam to Leonowi i zaczęliśmy robić obiad. Po 30 minutach był prawie gotowy.
Gdy zjedliśmy zaczęliśmy oglądać film w tv. Akurat leciało ''Trzy Metry Nad Niebem'' Leon chciał to przełączyć ale ja zostawiłam. Uwielbiam ten film.

Film opowiada historię miłości dwojga ludzi z dwóch zupełnie różnych światów. Babi to dziewczyna z dobrego domu, dobrze wychowana i wykształcona. Pewnego razu spotyka Hache, chłopaka-buntownika, impulsywnego i nieodpowiedzialnego, który ma apetyt na ryzyko i niebezpieczeństwo, zwłaszcza w nielegalnych wyścigach motocyklowych. Ku swemu zdziwieniu oboje zakochują się w sobie.

Lubię filmy Fernanda Gonzáleza Molina(Reżysera Trzy Metry Nad Niebem). Sądzę że jest świetnym reżyserem. Nie znam lepszego! Chociaż Julie Anne Robinson jest również dobra! Okej zamiast oglądać myślę o reżyserach. 
Potem na DVD, Leosiek włączył Tylko ciebie chcę. 

Po rozstaniu z Babi w Trzy Metry Nad Niebem i pobycie w Londynie, Hache wraca do Barcelony. Powrót jest doskonałą okazją do spotkania się ze starymi znajomymi. Poza nimi Hache poznaje piękną Gin , która wydaje się idealnie do niego pasować. Jednak w chłopaku nadal tli się stara miłość, a miejsce i ludzie non stop przypominają mu o Babi.

(Polecam wszystkie części)
Po obejrzeniu, zaczęłam się zastanawiać czy Leon jest mi wierny. Sądzę że tak, oby tak. A jak nie? Kurde...nie na pewno nie! Jestem z nim prawie pięć miesięcy, i ani razu się nie pokłóciliśmy, jesteśmy szczęśliwi! Okej, lepiej nie powiem mu o tym bo nie chcę aby była przez to kłótnia. Nie, nie chcę!
-O czym myślisz-zapytał. O kurwa.
-O tym czy Hache kocha tak na prawdę Babi czy nie?-powiedziałam, a on mnie pocałował.
-Ale wiedz że ja ciebie, kocham na pewno-powiedział po oderwaniu. Znów mnie pocałował. Całowaliśmy się 4 minuty. Usiadłam na nim okrakiem i zaczęłam odpinać jego guziki od koszuli.
-Mo...że......cho...dźmy.....do...two...jego...poko...ju-powiedział a ja przytaknęłam. Wziął mnie na ręce i mnie zaniósł do naszego pokoju. Czemu mówi mojego?
Tam, byłam już bez sukienki, a Leon bez koszuli oraz spodni. Gdy już do końca się pozbyliśmy ubrań i bielizny oczywiście doszło do...chyba każdy wie czego.


Sorki że taki krótki ale nie mam za wiele dziś czasu, a chciałam dodać jak najszybciej. 
Dziękuje za komentarze! Jesteście kochani<33

Rozdział 12 / Niemożliwe


Dedykuję ten rozdział *Monika Gie* 
Dziękuję za komentarz!


* Dwa dni później *
Violetta
Wczoraj, wracając do domu znów napotkałam Rose. Przypadek? Nie! Znów podbiegła do mnie. Tym razem pokazała zdjęcia jak Leon całuje się z jakąś blondyną<klik>Haha! Jaka to idiotka! Widać że to podrobione! Ona na prawdę się w nim zakochała.
-Niemożliwe!-usłyszałam jakiś głos.
-Co jest niemożliwe?-odwróciłam się i zobaczyłam Cathrine. Moją koleżankę ze szkoły. Jest u mnie bo mamy ułożyć układ taneczny na zajęcia z Jackie. Trudno dla niej ułożyć idealny układ chociażby na 4. Ale cieszę się że nie ma już z Gregorio z którym miałam rok temu. To była istna maskara. Ta jego kochana piłeczka. Nie no!
-Rose napisała na facebooku. Leon już niedługo będziemy szczęśliwi-gdy to usłyszałam od razu wzięłam swojego Iphone i zalogowałam się na portal. Poczytałam komenty...ale ma hejty! Hahaha!  Ooo Leoś jej coś napisał!...Ale jej pojechał.
-Masz ją w znajomych?-zapytała. Ja skinęłam głową na tak. Wiem idiotyczne.-Jest aktywna. Idź do Leona i zrób sobie teraz z nim zdjęcie, wklej je.-powiedziała. Ja zeszłam na dół do ogrodu i tak zrobiłam. Gdy wróciłam na górę. Tak jak prosiłam Cat już włączyła mi laptopa. Natychmiastowo przesłałam zdjęcie z komórki na laptop i wkleiłam.
Tylko mój misiaczek♥♥♥

Hehehe. Od razu pojawiły się komentarze. "Jesteście słodcy, kochani, szczęścia życzę itd." I do tego 69 polubień. Ooo♥
-No i widzisz Vilu!-powiedziała Cat. I również sobie zrobiłyśmy zdjęcie które wkleiłam na fejsa!
Cat, telefon, i układ taneczny :)
Gdy wymyśliłyśmy układ znów weszłam na fejsa. Okazało się że Leon również wkleił zdjęcie:
Moja<3
Również dużo polubień ale 47. Nagle właśnie do mnie podszedł.
-Widzisz...pod naszymi zdjęciami same gratulacje, a Rosallie? Same hejty. Nie masz prawa być zazdrosna-powiedział i mnie pocałował.
-Wiem-powiedziałam gdy się oderwaliśmy.
Parę godzin po obiedzie postanowiliśmy że pójdziemy na pizzę. Isy nie było więc poszliśmy sami. Zamówiliśmy nr 31 i czekaliśmy.
-Leon...a jakbyś zareagował gdybym była w ciąży-powiedziałam. Jego twarz momentalnie zbladła.
-Nie no spokojnie! Mam 16 lat, nie planuje jak na razie dziecka. Ale tak tylko pytam-powiedziałam.
-Wiesz...zaskoczyłaś mnie. Ale wiem że bym się cieszył, oraz bym was nie zostawił. I bym o ciebie dbał, a gdyby dziecko się urodziło starałbym się być najlepszym tatą!-powiedział z uśmiechem na twarzy. Niby dla niego to by nie był aż taki problem bo w końcu ma 20 lat.
Skończyliśmy naszą rozmowę ponieważ kelner przyniósł nasze jedzenie, oraz picie. Podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść. Mmm pyszne! Nigdy nie jadłam lepszej pizzy niż ta. Nie, chwila..jadłam. Pizza Leona jest o wiele lepsza.
-Nad czym tak rozmyślasz, nie odzywasz się?
-No bo ty się nie odzywasz, to ja też. A w dodatku nie lubię jeść przy jedzeniu-odpowiedziałam i wzięłam łyka picia.On się tylko zaśmiał.
Gdy zjedliśmy wyszliśmy. Było już ciemno. Była 20. Zasiedzieliśmy się, żeby tak długo jeść? No ale nie ważne. Szliśmy oświetlonymi uliczkami Nowego Yorku. Co chwilę się całowaliśmy, lub przytulaliśmy. Gdy weszliśmy do domu, w kuchni robiła sobie kolację Isa.
-Hej, będziecie jeść?
-Nie,przed chwilą jedliśmy pizze.
-Aha-powiedziała, a my poszliśmy do mnie, przepraszam nadal nie umiem się przyzwyczaić. Do naszego pokoju. Gdy usiedliśmy, Leon od razu zaczął mnie całować po szyi.
-Leon..nie...nie, dziś!-powiedziałam. Ale on i tak nie zareagował.
-Leon!-krzyknęłam i od razu się oderwał.
-Oj no...ale chyba całować cię chyba mogę nie?-zapytał.
-Nie.-zaśmiałam się, podeszłam do szafy i wzięłam swoją koszulę nocną<klik> i poszłam do łazienki.
Gdy wróciłam Leon zakrył oczy i również poszedł do pomieszczenia. Wrócił po 20 minutach i się położył obok mnie.
-I jak mam się na ciebie nie rzucić?-zapytał.
-Normalnie-powiedziałam, zakryłam się kołdrą i odwróciłam tyłem do szatyna. On tylko cicho westchnął i mnie przytulił.
/// Następnego Dnia ///
Wstałam o 9. Sobota. Wreszcie...
Wstałam i wybrałam super zestaw:
i poszłam do łóżka. Gdy wyszłam, Leon który się już obudził poszedł po mnie. Potem Isa. Leon zrobił śniadanie. Mmm...gofry, truskawki i bita śmietana, mniam!
-Leoś...ty to zawsze coś wykombinujesz, pysznego oczywiście-powiedziałam i go pocałowałam. Isa się tylko zaśmiała.
-Okej, zjem i idę-powiedziała brunetka.
-A gdzie to się wybierasz?-zapytałam.
-Wczoraj poznałam chłopaka. Lucas. Jest Włochem,więc nie mów że znalazłam chłopaka-powiedziała i wszyscy się zaśmialiśmy. Tak zrobiła zjadła dwa gofry i poszła. Ale i tak wiem że ona i on to będzie coś więcej, nie była tak uśmiechnięta od kąt zerwała z Leonem<3