* Dwa dni później *
Wczoraj, wracając do domu znów napotkałam Rose. Przypadek? Nie! Znów podbiegła do mnie. Tym razem pokazała zdjęcia jak Leon całuje się z jakąś blondyną<klik>. Haha! Jaka to idiotka! Widać że to podrobione! Ona na prawdę się w nim zakochała.
-Niemożliwe!-usłyszałam jakiś głos.
-Co jest niemożliwe?-odwróciłam się i zobaczyłam Cathrine. Moją koleżankę ze szkoły. Jest u mnie bo mamy ułożyć układ taneczny na zajęcia z Jackie. Trudno dla niej ułożyć idealny układ chociażby na 4. Ale cieszę się że nie ma już z Gregorio z którym miałam rok temu. To była istna maskara. Ta jego kochana piłeczka. Nie no!
-Rose napisała na facebooku. Leon już niedługo będziemy szczęśliwi-gdy to usłyszałam od razu wzięłam swojego Iphone i zalogowałam się na portal. Poczytałam komenty...ale ma hejty! Hahaha! Ooo Leoś jej coś napisał!...Ale jej pojechał.
-Masz ją w znajomych?-zapytała. Ja skinęłam głową na tak. Wiem idiotyczne.-Jest aktywna. Idź do Leona i zrób sobie teraz z nim zdjęcie, wklej je.-powiedziała. Ja zeszłam na dół do ogrodu i tak zrobiłam. Gdy wróciłam na górę. Tak jak prosiłam Cat już włączyła mi laptopa. Natychmiastowo przesłałam zdjęcie z komórki na laptop i wkleiłam.
| Tylko mój misiaczek♥♥♥ |
-No i widzisz Vilu!-powiedziała Cat. I również sobie zrobiłyśmy zdjęcie które wkleiłam na fejsa!
| Cat, telefon, i układ taneczny :) |
| Moja<3 |
-Widzisz...pod naszymi zdjęciami same gratulacje, a Rosallie? Same hejty. Nie masz prawa być zazdrosna-powiedział i mnie pocałował.
-Wiem-powiedziałam gdy się oderwaliśmy.
Parę godzin po obiedzie postanowiliśmy że pójdziemy na pizzę. Isy nie było więc poszliśmy sami. Zamówiliśmy nr 31 i czekaliśmy.
-Leon...a jakbyś zareagował gdybym była w ciąży-powiedziałam. Jego twarz momentalnie zbladła.
-Nie no spokojnie! Mam 16 lat, nie planuje jak na razie dziecka. Ale tak tylko pytam-powiedziałam.
-Wiesz...zaskoczyłaś mnie. Ale wiem że bym się cieszył, oraz bym was nie zostawił. I bym o ciebie dbał, a gdyby dziecko się urodziło starałbym się być najlepszym tatą!-powiedział z uśmiechem na twarzy. Niby dla niego to by nie był aż taki problem bo w końcu ma 20 lat.
Skończyliśmy naszą rozmowę ponieważ kelner przyniósł nasze jedzenie, oraz picie. Podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść. Mmm pyszne! Nigdy nie jadłam lepszej pizzy niż ta. Nie, chwila..jadłam. Pizza Leona jest o wiele lepsza.
-Nad czym tak rozmyślasz, nie odzywasz się?
-No bo ty się nie odzywasz, to ja też. A w dodatku nie lubię jeść przy jedzeniu-odpowiedziałam i wzięłam łyka picia.On się tylko zaśmiał.
Gdy zjedliśmy wyszliśmy. Było już ciemno. Była 20. Zasiedzieliśmy się, żeby tak długo jeść? No ale nie ważne. Szliśmy oświetlonymi uliczkami Nowego Yorku. Co chwilę się całowaliśmy, lub przytulaliśmy. Gdy weszliśmy do domu, w kuchni robiła sobie kolację Isa.
-Hej, będziecie jeść?
-Nie,przed chwilą jedliśmy pizze.
-Aha-powiedziała, a my poszliśmy do mnie, przepraszam nadal nie umiem się przyzwyczaić. Do naszego pokoju. Gdy usiedliśmy, Leon od razu zaczął mnie całować po szyi.
-Leon..nie...nie, dziś!-powiedziałam. Ale on i tak nie zareagował.
-Leon!-krzyknęłam i od razu się oderwał.
-Oj no...ale chyba całować cię chyba mogę nie?-zapytał.
-Nie.-zaśmiałam się, podeszłam do szafy i wzięłam swoją koszulę nocną<klik> i poszłam do łazienki.
Gdy wróciłam Leon zakrył oczy i również poszedł do pomieszczenia. Wrócił po 20 minutach i się położył obok mnie.
-I jak mam się na ciebie nie rzucić?-zapytał.
-Normalnie-powiedziałam, zakryłam się kołdrą i odwróciłam tyłem do szatyna. On tylko cicho westchnął i mnie przytulił.
/// Następnego Dnia ///
Wstałam o 9. Sobota. Wreszcie...
Wstałam i wybrałam super zestaw:
i poszłam do łóżka. Gdy wyszłam, Leon który się już obudził poszedł po mnie. Potem Isa. Leon zrobił śniadanie. Mmm...gofry, truskawki i bita śmietana, mniam!
-Leoś...ty to zawsze coś wykombinujesz, pysznego oczywiście-powiedziałam i go pocałowałam. Isa się tylko zaśmiała.
-Okej, zjem i idę-powiedziała brunetka.
-A gdzie to się wybierasz?-zapytałam.
-Wczoraj poznałam chłopaka. Lucas. Jest Włochem,więc nie mów że znalazłam chłopaka-powiedziała i wszyscy się zaśmialiśmy. Tak zrobiła zjadła dwa gofry i poszła. Ale i tak wiem że ona i on to będzie coś więcej, nie była tak uśmiechnięta od kąt zerwała z Leonem<3
-Leon...a jakbyś zareagował gdybym była w ciąży-powiedziałam. Jego twarz momentalnie zbladła.
-Nie no spokojnie! Mam 16 lat, nie planuje jak na razie dziecka. Ale tak tylko pytam-powiedziałam.
-Wiesz...zaskoczyłaś mnie. Ale wiem że bym się cieszył, oraz bym was nie zostawił. I bym o ciebie dbał, a gdyby dziecko się urodziło starałbym się być najlepszym tatą!-powiedział z uśmiechem na twarzy. Niby dla niego to by nie był aż taki problem bo w końcu ma 20 lat.
Skończyliśmy naszą rozmowę ponieważ kelner przyniósł nasze jedzenie, oraz picie. Podziękowaliśmy i zaczęliśmy jeść. Mmm pyszne! Nigdy nie jadłam lepszej pizzy niż ta. Nie, chwila..jadłam. Pizza Leona jest o wiele lepsza.
-Nad czym tak rozmyślasz, nie odzywasz się?
-No bo ty się nie odzywasz, to ja też. A w dodatku nie lubię jeść przy jedzeniu-odpowiedziałam i wzięłam łyka picia.On się tylko zaśmiał.
Gdy zjedliśmy wyszliśmy. Było już ciemno. Była 20. Zasiedzieliśmy się, żeby tak długo jeść? No ale nie ważne. Szliśmy oświetlonymi uliczkami Nowego Yorku. Co chwilę się całowaliśmy, lub przytulaliśmy. Gdy weszliśmy do domu, w kuchni robiła sobie kolację Isa.
-Hej, będziecie jeść?
-Nie,przed chwilą jedliśmy pizze.
-Aha-powiedziała, a my poszliśmy do mnie, przepraszam nadal nie umiem się przyzwyczaić. Do naszego pokoju. Gdy usiedliśmy, Leon od razu zaczął mnie całować po szyi.
-Leon..nie...nie, dziś!-powiedziałam. Ale on i tak nie zareagował.
-Leon!-krzyknęłam i od razu się oderwał.
-Oj no...ale chyba całować cię chyba mogę nie?-zapytał.
-Nie.-zaśmiałam się, podeszłam do szafy i wzięłam swoją koszulę nocną<klik> i poszłam do łazienki.
Gdy wróciłam Leon zakrył oczy i również poszedł do pomieszczenia. Wrócił po 20 minutach i się położył obok mnie.
-I jak mam się na ciebie nie rzucić?-zapytał.
-Normalnie-powiedziałam, zakryłam się kołdrą i odwróciłam tyłem do szatyna. On tylko cicho westchnął i mnie przytulił.
/// Następnego Dnia ///
Wstałam o 9. Sobota. Wreszcie...
Wstałam i wybrałam super zestaw:
-Okej, zjem i idę-powiedziała brunetka.
-A gdzie to się wybierasz?-zapytałam.
-Wczoraj poznałam chłopaka. Lucas. Jest Włochem,więc nie mów że znalazłam chłopaka-powiedziała i wszyscy się zaśmialiśmy. Tak zrobiła zjadła dwa gofry i poszła. Ale i tak wiem że ona i on to będzie coś więcej, nie była tak uśmiechnięta od kąt zerwała z Leonem<3
Piękne!
OdpowiedzUsuńAch...Rose!
Czy ona nie rozumie tego że Leonetta jest szczęśliwa? Świna.
Hejty, cieszę się może zrozumie że Leoś jest Violki, a Violka Leosia.
Hahaha tyle polubień w tak krótkim czasie. No cóż, to prawda są słodcy.
Jak moje cukiereczki które teraz jeem ^^
Chociaż nie teraz jem cytryne, nie aż taka kwaśna, wole truskawki!
Okej zboczyłam z drogi.
Haha zboczyłam...zbok^^
Okej kończę ten nudny kom, nie zasnęłaś? Jak tak to się cieszę!
Czekam na next.
Pozdrawiam cieplutko!
Całuski♥
Aaa!
OdpowiedzUsuńSuper.
Jestem druga, szkoda że nie pierwsza bo to by było dla mnie coś super ale...to i tak coś!
Ach...Rose..ta zła kobieta. Czemu ona to robi?
Już jej nie lubię.
Czekam na next!
Dziękuję bardzo za dedykację!!! :* Bardzo fajny rozdział. Leoś jest taki słodki ♥ widać, że mocno zakochany! no i leci na Ciebie :D daj mu trochę siebie! haha :) u mnie również nowy rozdział, buziaki! xoxo
OdpowiedzUsuńA ja dziękuje za miły komentarz:*
OdpowiedzUsuńO nowym rozdziale wiem bo już skomentowany!
Pozdrawiam:*
Świetne!
OdpowiedzUsuń♥Tusia♥