wtorek, 7 lipca 2015

One Shot Leonetta♥ A zaczęło się od rywalizacji♥

Piszę tego OS ponieważ mam już 12.000 tyś wyświetleń i chcę wam podziękować, a najbardziej tym co komentują.
<><><><><><><>

Ona-21 letnia blondynka. Mieszka w Buenos Ares. Jej ojciec rywalizuje z firmów Verdasów. Pewnego dnia dziewczyna zakochuje się w synie, szefa tej firmy.

On-26 letni szatyn. Mieszka w Buenos Aires wraz ze swoją narzeczoną Camilą. Jego ojciec rywalizuje z firmą Castillo. Pewnego dnia zakochuje się w córce, szefa tej firmy. Mając narzeczoną wdaje się w romans.

Ta druga- 24 letnia Camila Torres. Niedługo Verdas. Kocha Leona ale nie wie że on kocha inną.
***
-Tato! Nie...oni mnie znają-tłumacze swojemu ojcu to już od godziny, ale on i tak tego nie potrafi.
-Idz! Nie poznają cie. Widzieli cie szesnaście lat temu-odezwał się. Zgodziłam się.
Jestem pod firmą Verdasów. Niby widzieli mnie jak miałam 5 lat, a teraz 21 ale i tak sądze że Jorge(Ojciec Leona) mnie pozna. Tak samo jak Leon. Ciekawe jak teraz wygląda? Nigdy się nienawidziliśmy jest o cztery lata starszy.
~~~
Okej! Udało się, mam te pracę.
Idąc po korytarzu zetknęłam się z jakąś dziewczyną.
-Jja przeoraszam. Jestem nowa i mam głowe w chmurach.
-Nie szkodzi. Jestem Camila Torres, za nie długo Verdas-pewnie narzeczona Leona.
-Violetta Cas...znaczy Stoessel-musiałam podać inne nazwisko bo inaczej by mnie poznali.
***
Jak on mógł? German Castillo. Ugh, myśli że nie poznamy Violetty? Może i ma inny kolor włosów, i podała inne nazwisko. Ale nadal ma te same piękne oczy, i anielski głos. Chwila stop! Camila. Masz narzeczoną, w dodatku Violetta to twój wróg. Nienawidzisz jej!
-Leoś...nie mówiłeś że macie nowych pracowników-powiedziała moja narzeczona i mnie pocałowała. Ja oczywiście oddałem pocałunek. Ciekawe jak całuje Violetta. Kurwa Verdas...skończ!
-Wybacz-powiedziałem po oderwaniu.
Gdy wracaliśmy do domu, cały czas myślałem o Violettcie. Gdy wraz z Cami leżeliśmy w łóżku próbowała działać(chyba wiecie o co chodzi). Ale to i tak nic nie dało. Nie umiałbym się skupić i wszystko by się wydało.
***
Cały czas myślę o Leonie. O tym jego uśmiechu, dołeczkach, włosach, oczach, głosie.Zazdroszczę Camili. Będzie miała zaszczyt mięć nazwisko Verdas.
On ją kocha, oświadczył się jej. Nie powiem czuje lekkie ukłócie w sercu. Nie Vilu to nie możliwe! Ty nie możesz go kochać. On ma narzeczoną, która stała się moją przyjaciółką. Oraz jest synem, prezesa firmy która rywalizuje z moim ojcem. On mnie przysłał na przeszpiegi, a nie po to aby się zakochiwać! Nagle dostałam sms.
Od:Leon
Cały czas o tobie myślę. Nie dajesz mi normalnie funkcjonować bo nie umiem się skupić.
Tak mam jego numer.
Jeju! On o mnie myśli.
Do: Leon
Tak ja też.
Na pewno by tak nie było, gdyby wiedział kim jestem na prawdę.
Od:Leon
I wiem że to ty Violu. Violetta Castillo.Jedyne co się w tobie zmieniło to kolor włosów, wiek i wzrost. Reszta jest ta sama. Tak samo cudowna:***
Do:Leon
Nienawidziliśmy się! W dodatku twoja narzeczona pewnie śpi obok.
Od:Leon
Ale ta prawdziwa ukochana pisze ze mną sms.
Po tym sms wiem że go kocham. Nie tak jak Marca, Fede czy Diega. Masakra! No i co teraz?
~~~
Nowy dzień. Kolejny dzień w firmie Verdasów. Czyli będę musiała spotkać się z Leonem, jak i Cami.
Gdy weszłam od razu w oczy rzuciła mi się Cami. Stała sama. Podeszłam do niej i się przywitałam. Postałyśmy chwile i pogadałyśmy. Na pewno by tak nie było, gdyby wiedziała z kim i co wczoraj Leon pisał. Niestety poszłam do swojego biura. Przyszłam tutaj pracować, nie plotkować. Powiem że nawet ładnie. Pomieszczenie nie jest za duże, ale nie za małe. Jest białe ale meble są czarne. Biurko jest w całości wykonane z drewna. Podłoga jest czarna a w kącie stoi biała kanapa oraz stolik.
Nagle ktoś zapukał.
-Proszę-powiedziałam, i drzwi się otworzyły. Stanął w nich szatyn. Jak on bosko wygląda.

-Musimy porozmawiać-powiedział i zamknął za sobą drzwi.
-Tak, ale nie teraz jesteśmy w pracy-powiedziałam.
-Kocham cię-powiedział.
***
-Leoś ale musisz iść do tej pracy?-zapytała Cami.
-Niestety kotku musze-powiedziałem i wyszedłem. Ale nie do pracy. Do domu Vilu. Na szczęście nie mieszka już ze swoim ojcem, i nasz romans się nie wyda. Tak, mam romans z Vilu. Ale mam zamiar zerwać z Cami i oświadczyć się Vilu. Ukrywamy się już od sześciu miesięcy i...jest cudownie. Przeważnie ti chodzi tylko o seks...no ale no. Chce z nią być.
Gdy doszedłem, zadzwoniłem dzwonkiem po chwili otworzyła moja kochanka, w bardzi seksownej bieliznie. Rozejrzałem się dookoła i wszedłem do środka. Od razu gdy zamknęła drzwi, pocałowałem ją. Nie tracąc czasu, zasłonęła rolety. I poszliśmy do jej sypialni. Tam ona mnie rozebrała, tak samo jak ja ją i zaczeliśmy działać.
~~~
-Jesteś cudowny-powiedziała Viola. Leżeliśmy w jej łóżku, pijąc białe wino.
-Za to Camila, w porównaniu do ciebie jest nikim-powiedziałem, a ona mnie pocałowała. Oczywiście ja ten pocałunek oddałem.
-Dobrze wiedzieć.
Nagle zaczął dzwonić telefon. Camila.
Leon:Tak Cami?
Camila:Za ile będziesz?
L:Za godzinę, lub dwie.
C:Aha. Pa. Kocham cię.
L:Pa.
Powiedziałem i się rozłączyłem.
-Pa. Kocham cie-mówiła Vilu, naśladując głupim głosem Camile.-Ty wiesz że za trzy tygodnie masz ślub z Cami?
-Wiem, muszę z nią zerwać.
-Kiedy to zrobisz?
-Violuś nie wiem. Rozumiem że możesz mieć dość tego ukrywania się, ale jeszcze pare dni.
-Tydzień.
-Dobrze.
***
Rozumiem że można trudno zerwać zaręczyny. Ale niech zrozumie że mam już powoli dość, tego ciągłego ukrywania się. Przecierz za trzy tygodnie ich ślub! Gorzej się będzie rozwodzić!
A może on nie chce ze mną być?
-Leoś...czy ty, aby na pewno chcesz ze mną być-zapytałam. Może i nie chce?
-Violu, oczywiście że chce. Ale zrozum. Nasi rodzice się nienawidzą. A w dodatku o wiele trudniej jest zerwać narzeczoną, niż zerwać z dziewczyną.
-Wiem. Rozumiem to, ale ty zrozum że ja mam już tego dość.
~~~
No i stało się. Jutro jest ślub Camili i Leona.
-Boże! Leon! Ty nadal nie rozumiesz że jutro masz z nią ślub? Jeżeli teraz nie pójdziesz do waszego domu i jej o wszystkim nie powiesz...ja to zrobie. I będzie gorzej. Chyba że nie chcesz ze mną być?-zapytałam.
-Skarbie, oczywiście że chce. Okej ide do niej.-powiedział i wstał z kanapy.
***
Stoje pod drzwiami domu mojego i Camili. Nie wiem jak ja mam to teraz zrobić? Ale muszę.Chcę być z Violettą. Weszedłem do domu i zawołałem ją.
-Hej-powiedziała i do mnie podeszła. Chciała mnie pocałować ale ja się odsunąłem.-Leoś co jest?
-Powiem w prost....ja i Violetta mieliśmy romans, i...musimy zerwać-może trochę za ostro ale nie mam wyjścia.
-I co? Zrywasz z nią dla mnie?-zapytała ze łzami w oczach.
-Wybacz-powiedziałem. Dała m w twarz i pobiegła na górę. Po godzinie wyszła z 5 torbami. Podeszła do mnie i znów mnie uderzyła.
-Pomóc ci?-zapytałem. Chociaż wiem że nie odpowie tak.
-Nie. Nie fatyguj się. Spokojnie się wyprowadzam. Możesz zamieszkać z tą dzwiką.-powiedziała i wybiegła z mieszkania. Ja zadzwoniłem do Violetty, aby przyszła. Zgodziła się. Sms wysłałem jej adres. Po 20 minutach przyszła.
***
~~~
To już dziś. Dziś jest ślub, mój i Leona. Strasznie się denerwuję. A nie mogę. Nie mogę, ponieważ jestem w czwartym miesiącu ciąży, już po raz drugi.
****
Taaakie dziwne zakończenie xD
Wiem, nic praktycznie z niego nie wiadomo. Ale nie miałam pomysłu.

3 komentarze:

  1. Super jeszcze nie spotkałam się z tym że Leon jest z Cami talent niezły dziewczyno

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny
    Pozdrawiam, Asia Blanco.
    Ps. Zapraszam do mnie http://mojawlasnahistorialeonetta.blogspot.it/?m=1

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje ze te komentarze.
Każdy dodaje mi weny! Oby tak dalej:*