* Ten Rozdział Dedykuję Jenn Molfese. Dziękuje za te miłe, długie komentarze. *
Violetta
Wiedziałam. Ja wiedziałam, ja to kurwa wiedziałam.
Stoję przed drzwiami domu tej debilki i pukam, dzwonię, walę. Ale nikt nie otwiera.
Po piętnastu minutach raczy otworzyć.
-Słuchaj, pewnie będziesz wrzeszczeć, ale mnie to wkurwi a kobiety w ciąży nie mogą się denerwować.
-Rose...mam to gdzieć. Dałaś zjęcie usg, test-pozytywny. Ale jestem pewna że to nie dziecko Leona. Nie wierze. Przyznaj się, prosze. Rose wezmy skończmy te kłótnie mam już ich dość.
-Violu...-pierwszy raz tak do mnie powiedziała-Wejdz porozmawiajmy jak dorośli ludzie.
-Więc? Przyznasz się że to nie dziecko Leona?
-Okej...to nie jest dziecko Leona. Ojcem jest ktoś inny.
-Błagam...wytłumacz mi dlaczego to robisz.
-Violetto. Jak wiesz...ja i Isa przyjazniłyśmy się do przedszkola. Potem w podstawówce pojawił się Leon...i związał się z twoją siostrą. Nie okazywałam tego ale, byłam cholernie zazdrosna. Po tem wy wszyscy wylecieliście do Nowego Yorku. Okazało się że ja też muszę...no i nie wytrzymałam i powiedziałam że Verdas przespał się z Jennifer. Chciałam aby teraz też mi pomogła ale jest z Fede. A więc wymyśliłam że zajdę w ciąże i próbując zniszczyć związek twój i Leona...powiem że to Verdas jest ojcem. Wbacz mi Violu...proszę.-wow? Czy to prawdziwa Rosallie którą znam?
-Oczywiście że wybaczam-powiedziałam i się przytuliłyśmy.
-I bądz spokojna...wyjeżdżam na stałe do Meksyku-powiedziała.
Porozmawiałyśmy trochę i poszłam. Gdy wróciłam zastałam Leona i Ise siedzących na kanapie. Od razu zaczeli pytać jak poszło. Opowiedziałam im wszystko. Byli zaskoczeni. Zresztą, ja również byłam i będę. Gdy otworzyła drzwi była oschła i zdenerwowana. A po jednym moim zdaniu...zaczęła mnie przepraszać? Kto by nie był zaskoczony? Właściwie, jest w ciąży, nie dziwne to takie w tym momencie jest.
-Leon idz gdzieś chce poplotkować z Isą-powiedziałam. On po chwili namyśłu ruszył swoje cztery litery i poszedł do ogrodu.
-Okej opowiadaj. Co tam z Lucasem?-zapytałam zaciekawiona.
-No bo ten...ja i on...się... wczoraj całowaliśmy się. I..od tej pory jesteśmy razem-pisnęła. Potem porozmawiałyśmy na wiele innych tematów. Jako iż była dopiero 14, ja, Isa, Naty, Cami, Fran, Ludmi, Leon, Lucas, Maxi, Diego, Federico, Jennifer jako dziewczyna Fede też. W dodatku Ross ponieważ chcemy go zeswatać z Fran. I kuzyn Lu i Cami...również. Chcemy aby z nim była Naty. Widzę jak na siebie patrzą i uśmiechają, tak samo jak Roncesca-czyli Ross i Francesca. Naty i kuzyn Lu i Cami to będzie...Ashtalia-czyli Asher i Natalia. Boże...wszystkie będziemy takie szczęśliwe w związkach. No.nic! A więc na czym skończyłam? Aha a więc wszyscy wybraliśmy się na zakupy(ciuchów oczywiście). Chłopaki co dziwne, sami chceli iść i za wszystko płacić. Chyba coś chcą! To znaczy nie wiem jak z Rossem i Asherem, ale inni na pewno^^
Po zakupach postanowiliśmy że pójdziemy na pizze. Zamówiliśmy 3 pizze z numerem 19. No było nas w końcu czternastu.
-Okej...już nigdy więcej nie tke pizzy-powiedział Diego gdy się ubieraliśmy.
-Mhm...na pewno!-powiedziała Ludmi.Zaśmialiśmy się. Nasza Diemiła się pocałowała.
-Ej a gdzie Fran, Ross, Asher i Naty-zapytała Lucas. Jennifer poklaskała i gdy wszyscy się na nią spojrzeli pokazało ręką na bok. Wszyscy wzrok z Jenn przenieśli na tamto miejsce. Nawet Jenn. Tam stali Ross i Fran całujący się, a pare metrów obok Naty i Ash. Gdy Cami ich zawowała, i wrócili okazało się że są razem. Czyli w naszej paczce już każdy jest szczęśliwy.
Rosallia
Żałowałam tego co zrobiłam Isie i Leonowi, oraz Violettcie. Postanowiłam że wylecę do Meksyku. Nie chce nikogo ranić. Kocham Leona...ale on jest szczęśliwy z Vilu. Dlatego z czystym sumieniem opuszczam Nowy Yorku. Ja i moja fasolka będziemy szczęśliwe...ale w innym miejcu.
No i koniec!
Ten rozdział akurat mi się podoba!
Boshe! Za szybko połączyłam Fran, Naty, Rossa i Ashera wiem! Ale nic innegi nie mogłan wymyślić.
Jenn Molfese:*
Dziękuje za takie miłe, piękne, długie, komentarze! Nawet nie wiesz jak to zajebiście motywuje...
Cudownie mieć taką komentatorkę!
Kochana super!
OdpowiedzUsuńWidzę że Rose już nie ma w zakładkach, a więc przeszkoda, do pełnego szczęścia Leonetty zniknęła! Cudownie:*
Niech się ta przeszkoda za szybko, lub wcale nie pojawia:>
A jak już to niech to tym razem będzie chłopak. Będzie super!
Nie, nie za szybko połączyłaś. I super<3
Dziękuje za dedykację...na prawdę. Te komentarze pisze ponieważ na nie zasługujesz.
Twoja czytelniczka
Jenn Molfese:**
Pozdrawiam cieplutko, miłego blogowania:)
Pare minut i bym była pierwsza. Grr...
OdpowiedzUsuńAlice jest wściekała...wszystkich pogryzie i zostanie tylko ona, będzie zawsze pierwsza. Ale...nie bo wszyscy to ty...i by nie było rozdziałów! Okej to bez ciebie. Ale...jak zabije ci rodzine i przyjaciół to ty sama sie zabijesz. Okej to nikogo nie pogrze ani nie zabije xD
Przechodząc do rodziału.
Rose znika? Tak! Tak! Jeju, ale że przeprosiła Vilu? No i super.
Ale to i tak fajne że przez cały czas nie odbiła go Isie, dopiero potem chciała ich skłócić.
Ja po tytule myślałam że Vilu jest w ciąży. Albo co gorsza Isa xD
Ech...ciekawie by było!
No nic...kończę.
Pa.
Pozdrawiam.
Powodzenia.
Dużo Weny!
Czekam na next:)
~ Misja ~
Napisać kom pierwsza.
Taa marzenia:*
Powiem tylko tyle:
OdpowiedzUsuńMyślałam że okaże się że Vilu jest w ciąży xD
A ogólnie rozdział B O S K I ?
Czekam na nexta:**
Przepraszam że tak długo nie komentowałam, rozumiesz nie byłam na końcu roku, i dopiero wróciłam z wakacji.I pewnie skomentuje jak bedzie rozdzial kurde 1000 haha xD Bo wiezz jade za tydzien i wracam drugiego wrzesnia xD
Pozdrawiam!
Jeju!
OdpowiedzUsuńJa już kurde myślałam że Violka w ciążę zaszła, lub Isa kurwa. I to z Leosiem♥
Masakra xD
Cudowny ten rozdział!
Świetnie piszesz:*******