niedziela, 5 lipca 2015

Rozdział 18 / Będziemy tęsknić.

Violetta
To już dziś. Rosallie wylatuje do Meksyku. Nie powiem, widać że wszyscy są troszkę smutni. Co jak co. Były kłótnie ale było i dobrze. Byliśmy na wycieczkach i mieliśmy razem pokój, plotkowałyśmy dniami i nocami. Była, jaka była. Ale ja będę tęsknić.
-Okej...muszę iść. Samolot za nie długo startuje.
-Okej. Pa! Będziemy tęsknić-powiedziała Cami. Tak, wszyscy jesteśmy.
-Ja też-powiedziała. Przytuliła nas wszystkich po kolei i odeszła. To nie możliwe. Ten cały czas człowiek spędzał na kłótniach, a pod sam koniec stwierdza...że ta druga osoba. Ona...mogłaby być świetną przyjaciółką. Nie wiem dla czego, ale jest nam smutno.
-Wow, płakać mi się chce-powiedziała Isa. To tak jak mnie. Szkoła nie będzie już taka sama. Mój związek z Leonem. Stosunki z Isą. Powroty ze szkoły.Będą inne. Bez zaczepek i w ogóle.Tak, to było upierdliwe ale...ja na prawdę będę za tym tęskniła.
-Okej. Mi też jest smutno, ale zgłodniałem-powiedział Lucas. Reszta chłopaków przytaknęła i poszliśmy do McDonalda.
-Jej, chłopaki, wy macie po 18,19,20 lat a ja mam 17-odpowiedział Lucas. Wszyscy tylko się zaśmiali.
Rosallie
Nie! Ja nie wierzę! Co ja zrobiłam? Ja, nie będę się z nimi widziała. Co jak co, ale polubiłam ich. Będę tęsknić, i to okropnie. Płakać mi się chce.
-Rose, ty płaczesz? Dlaczego?-zapytała mama.
-Wiesz...niby się z nimi non stop kłóciłam ale, będę za nimi tęskniła! Za Vilu, Leonem, Cami, Maxim, Lu, Diegiem, Jenn, Fede, Fran, Isą i nawet z Asherem, Rossem i Lucasem.-powiedziała. Mama znała moje stosunki z tą grupką. Ale mówiła że niby mam ich dość, ale pod koniec za nimi zastęsknie. Miała rację.-Już wiem że masz zawsze racje-powiedziałam a ona mnie przytuliła krótko. Przez to wszystko zaczęłam normalnie rozmawiać z mamą. Przeważnie to było wyzywanie od debilek i idiotek. A jak normalne to schodziło na temat...Nie! Nie mogę o nich myśleć.
-Jeju, i kto by pomyślał? Że będę tęsknić za wrogiem. Że wróg jednocześnie jest przyjacielem-zakończyłam wpis w pamiętniku.
No to witam Meksyk...
(Ostatni raz pisane z perspektywy Rosallie. Płakac się chce xD)
Francesca
Jej, kto by pomyślał że będę chciała aby okazało się że Rosallie zostaje w Nowym Yorku. Na prawdę bym tak chciała. Tęsknić za wrogiem. Już wiem że twój wróg to największy przyjaciel choćby nie wiem co. Teraz szkoła będzie nudna, cicha, bez super nowej. Wow. Będę za tym tęskniła. Teraz, wszystko będzie inne. Niby teraz lepsze ale, wolałam to gorsze. Z nią. To znaczy jako przyjaciółką, ale wrogiem. Wole to gorsze z Rose, niż to lepsze bez Rose. Jeju! Ja na prawdę tęsknie za najgorszym wrogiem. Chociaż wiem że byłoby po staremu. Nikt nie wie ile bym dała aby usłyszeć tą jej daremną obraze. Wiem że to może wydawać się dziwne, ale ja już się przywyczaiłam do tego. Już nic nie zmienię. Muszę się przyzwyczaić do życia bez wroga. Już wiem że każdy chce mieć samych przyjaciół wokół, ale gdyby nie miał wrogów byłoby nudno.
-Fran, nie rozmyślaj tak tylko oglądaj to-odezwał się Ross. Jesteśmy u niego. Oglądamy film...ale tak na prawdę nie wiem o co w nim chodzi. I nie znam tytułu. To o jakieś blondynce która ma na imie Amanda, która żeni się z jakimś Spencerem. Ale ma dziecko z jakimś Davidem. Głupie! Kto wymyśla takie filmy?
-Pacan.
-Kochanie kto pacan?-zapytał blondyn.
-A no ten kto wymyślił ten film-powiedziałam. On wyłączył telewizor.
-TV nie to co chcesz robić-zapytał, ja nic nie odpowiedziałam tylko usiadłam na nim okrakiem. Pocałowałam go namiętnie. Jej Fran pierwszy raz jesteś napalona.
Leon
Ja i Vilu jesteśmy razem od około pięciu miesięcy. Nie było rzadnej kłótni. Ale..były takie sytuacje orzez które te kłótnie mogły być. Tylko przez Rose. Która wyjechała, i nie wróci. Nie moge uwierzyć. Tak chciałem aby się wyniosła, a teraz? Nie to że ją kocham, bo moje serce bije tylko dla Vilu. O mój boże!
-Violu!!!-krzyknąłem a ona zeszła na dół.
-Tak?
-A wię jak wiesz miesiąc temu miałaś swoje 17 urodziny( Sorki że nie opisałam ), i te trzy prezenty nie były ostatnimi.
-W sensie?
-Aj skarbie. Pakuj się juto wieczorem lecimy do Paryża*! Przepraszam że tak pózno ale wcześniej się nie dało.
-Na prawdę? Nie ważne kiedy! Na prawdę, dziękuję Leoś-pisnęła i mnie baaardzo namiętnie pocałowała. Całowaliśmy się 12 minut. Przerwała nam Isa, mówiąca że wróci za dwa dni więc mamy zamknąć mieszkanie. No tak, my jedziemy na trzy tygodnie.
Vilu podbiegła na górę się pakować, a ja jej pomogłem. Ja już oczywiście się spakowałem.

***
-Leoś...a co ze szkołą?-zapytała Tini.
-Są jakieś baaaardzo ważne egzaminy i macie wolne do końca miesiąca czyli jeszcze trzy tygodnie i dwa dni-powiedziałem. Jej! Jedziemy na trzy tygodnie a ona ma trzy duże i małe walizki. Małe kosmetuczki,  a duże ubrania. Każda na inny tydzień. W dodadku czwarta średnia z trzema piżamami. Masakra!
-Kochanie nie za dużo?
-Nie Leoś...-powiedziała i mnie pocałowała. Kocham się z nią całować. Te jej usta miękkie jak chmurka!

I koniec:)
Wszyscy tęsknią za Rosallią, tak samo jak ona za nimi. Niestety musiała zniknąć!
Leonetta jedzie na trzy tygodnie do Paryża.
Może coś tam się wydarzy?
*Paryż-Wiem że jest mnóstwo innych krajów, miastw, i państw ale. W Paryżu...no ostatnio wróciłam i drogo to wyszło ale tam jest cu do wnie! Opłaca się. Tam jest pięknie

3 komentarze:

  1. Boskie!
    Wow, tęsknią za Rose? Dziwne.
    Leonetta<3
    Aww. Leonetta+Paryż=? Cudo!!!!
    Czekam niecierpliwie na nexta.

    OdpowiedzUsuń
  2. Super!
    Wszyscy tęsknią za wrogiem, ale pojebane xD
    Czekam na nexta!

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże!
    To jest cudne♥
    Tęsknią za Rose...ooo♥
    Czekam na nexta♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje ze te komentarze.
Każdy dodaje mi weny! Oby tak dalej:*